Polityka monetarna a kolejny globalny kryzys
 Oceń wpis
   

Światowa gospodarka wciąż zmaga się z konsekwencjami kryzysu, a już można z dużym rosnącym prawdopodobieństwem obstawiać, że na kolejny znaczący kryzys w światowej gospodarce nie będziemy musieli długo czekać. Stanie się tak dlatego, że pomimo licznych deklaracji rządów i banków centralnych, co do potrzeby ograniczenia zmienności rynków finansowych, podejmowane w rzeczywistości działania są sprzeczne z tymi deklaracjami i zamiast zmniejszać, zwiększają jeszcze poziom zmienności. W tej chwili najbardziej prawdopodobny scenariusz kolejnego kryzysu to kryzys spowodowany wycofywaniem się z luźnej polityki monetarnej w krajach rozwiniętych prowadzący do wystąpienia w tych krajach tzw. „drugiego dna” (ponownego spowolnienia wzrostu po zaniku oddziaływania bodźców monetarnych i fiskalnych) i pękania baniek spekulacyjnych na rynkach akcji i surowców. U podstaw tego potencjalnego kryzysu leży nadmierna płynność będąca pochodną: i) działań podjętych przez banki centralne na przełomie 2008/2009, ii) polityki sztywnego kursu do dolara prowadzonej przez wiele krajów Azji i eksporterów ropy (co prowadzi do akumulacji rezerw i kreacji podaży pieniądza) oraz iii) zmian jakie zachodzą w realnej gospodarce. Te zmiany związane są ze wzrostem roli krajów wschodzących, co jest prostą konsekwencją rosnącego dysparytetu tempa wzrostu pomiędzy tymi krajami a krajami rozwiniętymi. W efekcie opisanych powyżej procesów płynność rynków finansowych pozostaje duża, a równocześnie zmieniają się kierunki „rozlewania się” się tej płynności. O ile na początku obecnego stulecia globalna nadpłynność trafiała w części do sfery produkcyjnej gospodarki (boom kredytowy i konsumpcyjny prowadził do wzrostu sfery realnej, czego wyrazem było wysokie tempo wzrostu PKB w tym okresie) to obecnie w znacznie większej mierze wykorzystywana jest do celów spekulacyjnych (inwestycje w papiery wartościowe). Równocześnie lepsze perspektywy dla krajów wschodzących sprawiają, że coraz większa część globalnych środków lokowana jest właśnie w tych krajach oraz na rynkach surowców (aprecjację cen na tych ostatnich wspiera przekonanie, że wzrost w krajach wschodzących jest z punktu widzenia rynku surowców ważniejszy niż stagnacja w krajach rozwiniętych). Akumulacja dużej ilości środków w określonych klasach aktywów i w określonych krajach (o relatywnie płytkich rynkach finansowych) stymuluje spekulacyjny wzrost i powstawanie spekulacyjnych baniek. Wprawdzie tworzenie baniek trwa z reguły kilka lat, jednakże tym razem warunki, jeśli chodzi o płynność, są ekstremalne. W tej sytuacji należy liczyć się z tym, że proces „nadmuchiwania” baniek będzie przebiegał szybko. Im dłużej banki centralne krajów rozwiniętych pozostawać będą przy łagodnej polityce monetarnej tym większa będzie skala spekulacji i tym większe będą późniejsze skutki pękania spekulacyjnych baniek.

Komentarze (0)
Banki matki zdały egzamin, ale... Jaka jest prawda o amerykańskiej...
1 | 2 | 3 |


   

Najnowsze wpisy
2017-08-13 20:36 Polityka gospodarcza a produktywność
2017-08-01 20:19 Tylko tyle i aż tyle
2017-07-20 18:44 Pomniki głupoty
2017-07-07 19:13 The best of
2017-06-25 12:27 Współpraca albo marginalizacja
Najnowsze komentarze
2016-06-04 10:38
piotr janiszewski1:
Czy podążamy śladami Greków?
Witam , Fakty wystarcza same za siebie... Większość podąża drogą do dłużnego[...]
2015-05-23 15:09
wykresyGieldowe:
Pomarzyć zawsze można
W zasadzie racja, ale w kluczowym momencie popełnił Pan kluczowy błąd. Istotą działalności firm[...]
2014-06-18 21:52
wykresyGieldowe:
Przemysł a najwyższa na świecie płaca minimalna
Zgodzę się z ogólnym przesłaniem. W Polsce to nie umowy śmieciowe są problemem – są one[...]
O mnie
Andrzej Halesiak
Komentator polskiej rzeczywistości. Więcej na: linkedin: https://pl.linkedin.com/in/andrzej-halesiak-0b9363 Twitter: @AndrzejHalesiak