Czy amerykański konsument powróci do starych nawyków?
 Oceń wpis
   

Jedną z istotnych kwestii z punktu widzenia globalnego wzrostu jest kondycja amerykańskiego konsumenta i to czy ma on szansę w najbliższym czasie znów zacząć kupować na tyle, by zapewnić solidny wzrost nie tylko amerykańskiej, ale także globalnej gospodarce. W tym kontekście w ostatnim czasie pojawiło się kilka prób odpowiedzi na pytanie na ile ostatni kryzys doprowadzi do trwałych zmian w zachowaniu się amerykańskich konsumentów (np. publikacja MFW „US consumption after the 2008 crisis”). Coraz wyraźniej przeważać zaczynają opinie, że powrotu do sytuacji sprzed kryzysu nie ma. Wówczas to całość bieżących dochodów amerykańskich gospodarstw wydawana była na bieżącą konsumpcję. Co więcej w szybkim tempie przyrastał również poziom zadłużenia. Amerykanie pożyczali coraz więcej zachęcani do tego poprzez rosnącą wartość posiadanych przez nich aktywów (nieruchomości, akcje, jednostki funduszy). Sam kryzys spowodował gwałtowne odwrócenie się sytuacji; stopa oszczędności wzrosła do około 5%, równocześnie rozpoczął się bolesny proces oddłużania.
To co wydaje się determinować trwały charakter tej zmiany to fakt, że: i) kryteria przyznawania kredytów nie powrócą do tak liberalnych jak przed kryzysem, ii) ze względu na mniejszą rolę kredytu w gospodarce możliwość spekulacyjnego wzrostu cen nieruchomości - a co za tym idzie majątku amerykanów - będzie znacznie mniejsza, iii) rosnące zadłużenie rządu Stanów Zjednoczonych i wysokie bezrobocie każą gospodarstwom domowym z większą ostrożnością podchodzić do ich dochodów w przyszłości. Biorąc to pod uwagę należy oczekiwać, że wzrost stopy oszczędzania w USA będzie miał charakter trwały. Tym bardziej, że poziom 5-7% jest znacznie bliższy wieloletniej średniej, a początek XXI wieku (ze stopą bliską 0%) stanowił wyjątek od długoterminowych trendów.
W tym kontekście warto zastanowić się nad konsekwencjami tej nowej sytuacji. Wydaje się, że jedną z podstawowych będzie utrzymywanie rekordowo niskich stóp przez Fed przez kolejnych kilka kwartałów. Wynika to z faktu, że w najbliższym czasie wzrost opierał się będzie na czynnikach przejściowych (odbudowa zapasów i programy stymulacyjne), w związku z tym nie będzie wystarczającym argumentem dla podwyżek stóp. Równocześnie Stany będą dążyć do tego, aby wzrost w USA odbywał się w większym stopniu w oparciu o popyt zagraniczny (poprzez eksport). Do tego niezbędne będzie utrzymywać w najbliższych latach relatywnie słabego dolara. Problem z takim rozwiązaniem polega na tym, że reszta świata nie jest zbytnio przychylna takiemu rozwiązaniu, a wiele krajów broni się przed negatywnymi dla nich skutkami słabego dolara wiążąc swoje waluty właśnie z nim (patrz przykład Chin).
 

Komentarze (1)
Deflacja płac niebezpieczna dla... Gospodarka europejska na...


   

Najnowsze wpisy
2017-08-13 20:36 Polityka gospodarcza a produktywność
2017-08-01 20:19 Tylko tyle i aż tyle
2017-07-20 18:44 Pomniki głupoty
2017-07-07 19:13 The best of
2017-06-25 12:27 Współpraca albo marginalizacja
Najnowsze komentarze
2016-06-04 10:38
piotr janiszewski1:
Czy podążamy śladami Greków?
Witam , Fakty wystarcza same za siebie... Większość podąża drogą do dłużnego[...]
2015-05-23 15:09
wykresyGieldowe:
Pomarzyć zawsze można
W zasadzie racja, ale w kluczowym momencie popełnił Pan kluczowy błąd. Istotą działalności firm[...]
2014-06-18 21:52
wykresyGieldowe:
Przemysł a najwyższa na świecie płaca minimalna
Zgodzę się z ogólnym przesłaniem. W Polsce to nie umowy śmieciowe są problemem – są one[...]
O mnie
Andrzej Halesiak
Komentator polskiej rzeczywistości. Więcej na: linkedin: https://pl.linkedin.com/in/andrzej-halesiak-0b9363 Twitter: @AndrzejHalesiak