Chaos w globalnym systemie monetarnym
 Oceń wpis
   

W ostatnim czasie coraz częściej słyszymy w mediach o groźbie wojny kursowej. Równocześnie ekonomiści nie są zgodni co do tego czy dla globalnej gospodarki w najbliższym czasie większym zagrożeniem jest inflacja czy deflacja oraz czy ostatnie zapowiedzi kolejnej fazy poluzowania ilościowego w USA to działanie właściwe czy nie. Wszystkie te zagadnienia da się sprowadzić do wspólnego mianownika jakim jest sytuacja w globalnym systemie monetarnym, sytuacja którą jednym słowem można określić jako chaos. Spróbujmy przyjrzeć się czynnikom, które doprowadziły do tego stanu oraz temu, w jakim kierunku sytuacja może się rozwinąć.

1) Zmiany w globalnym systemie monetarnym
Obecna sytuacja w globalnym systemie monetarnym nie jest pochodną jakiegoś jednego wydarzenia. Jest raczej następstwem procesów zachodzących w ostatnich dziesięcioleciach, a mianowicie: i) odejścia od systemu kursów stałych, ii) liberalizacji przepływów kapitałowych, iii) rozwoju instrumentów pochodnych, iv) ekspansji monetarnej. Kres globalnemu systemowi kursów stałych dało odejście – w 1971 r. – od parytetu dolara amerykańskiego do złota. W efekcie globalny system walutowy przekształcił się w system kursów płynnych, który nadal dominuje pomimo stworzenia kilku bloków walutowych tj. blok dolara amerykańskiego (obejmujący USA i kraje posiadające swoje lokalne waluty powiązane z dolarem - np. Chiny) czy blok euro (obejmujący kraje europejskiej unii monetarnej i kilka mniejszych krajów, które jednostronnie powiązały swoje waluty z euro). Drugim kluczowym procesem stała się liberalizacja przepływów kapitałowych. Co ważne objęła ona w ostatnich dziesięcioleciach nie tylko kraje rozwinięte, ale także wiele krajów wschodzących i rozwijających się. W efekcie możliwości w zakresie inwestowania środków uległy znacznemu zwiększeniu (stopy procentowe w tych krajach są zdecydowanie wyższe niż w krajach rozwiniętych), równocześnie jednak wzrosła wrażliwość poszczególnych gospodarek (zwłaszcza tych mniejszych) na szoki związane z przypływem/odpływem kapitału.
Ostatnie dwa procesy – rozwój instrumentów pochodnych i ekspansja monetarna - przyczyniły się w ostatnich latach do znacznego zwiększenia skali przepływów. W uproszczeniu rozwój różnorakich instrumentów pochodnych spowodował możliwość zwiększenia skali inwestycji bez zwiększania skali zaangażowania własnych środków. Z kolei globalna ekspansja monetarna, widoczna w szczególności w ostatnich 3 latach, doprowadziła wprost do zwiększenia ilości dostępnego kapitału. Wystarczy wspomnieć, że globalna baza monetarna (podstawa kreacji pieniądza w globalnej gospodarce) uległa od początku dekady potrojeniu i osiągnęła ponad 12 bilionów dolarów. W relacji do globalnego PKB baza monetarna wzrosła w tym czasie z niespełna 12% do 24%, przy czym kluczowe dla wzrostu były ostatnie trzy lata, kiedy to na skutek ekspansji monetarnej głównych banków centralnych odnotowano przyrost o 10p.p.
W efekcie wspomnianych wyżej procesów nadwyżka globalnej płynności w połączeniu z różnicami w poziomach stóp procentowych oraz percepcji ryzyka prowadzi do destabilizacji kursów walutowych. Z jednej strony wiele krajów wschodzących (zwłaszcza w Azji), które charakteryzuje wysoki wzrost gospodarczy i wysoki poziom stóp, doświadcza napływu kapitału. Z drugiej strony aprecjacji podlegają także waluty krajów rozwiniętych postrzeganych jako bezpieczne (np. frank szwajcarski). W tej sytuacji rośnie zagrożenie tworzenia się bąbli spekulacyjnych (nieuzasadnionego wzrostu cen aktywów) na niektórych rynkach. Żaden z krajów nie jest też zainteresowany aprecjacją swojej waluty. Ta ostatnia bowiem w gospodarkach objętych recesją może prowadzić do deflacji, a u wszystkich może zagrażać konkurencyjności eksportu (co jest szczególnie ważne w sytuacji obecnych problemów z globalnym popytem).


2) Próby naprawy
Dotychczasowe próby ustabilizowania sytuacji są nieudolne. Wynika to z faktu, że podejmowane są one na poziomie poszczególnych krajów. Niektóre z nich starają się bronić przed aprecjacją poprzez interwencje na rynku walutowym, jednakże z bardzo ograniczonym skutkiem. Ostatnim przykładem tego typu działań są wysiłki banku centralnego Szwajcarii, który aby zapobiec aprecjacji franka masowo skupował waluty zagraniczne (w efekcie jego rezerwy walutowe przyrosły do 200 miliardów dolarów). Pomimo tego frank umocnił się do rekordowych poziomów. Inne kraje (np. Korea, Brazylia czy Indonezja), aby ograniczyć zmienność swych walut idą drogą ograniczania przepływów kapitałowych. Nawet MFW, swego czasu jeden z głównych orędowników swobody przepływu kapitału, przyznał ostatnio, że obecne okoliczności uzasadniają w niektórych krajach wprowadzanie tego typu ograniczeń.
W ostatnim czasie problemy globalnego systemu monetarnego zaczęły wreszcie przykuwać szerszą uwagę. Kwestia ta stała się przedmiotem debaty w ramach grupy G20. Problem polega jednak na tym, że proponowane przez nią rozwiązania wydają się być niewłaściwe. W ocenie grupy podstawowym źródłem problemem jest rosnąca rola kapitału spekulacyjnego, w związku z czym proponuje się utworzenie funduszu, którego zadaniem byłoby przeciwdziałanie poczynaniom spekulantów. W praktyce jednak, po pierwsze jest to leczenie objawów a nie przyczyn, a po drugie skala przepływów jest dziś tak duża, że utworzenie wystarczająco dużego funduszu wydaje się nierealne. Wydaje się, że podjęcie efektywnych działań wymaga zaadresowania kluczowych kwestii, a tymi są: istniejący system walutowy oraz skala ekspansji monetarnej. Kwestie związane z systemem walutowym wymagają w praktyce stworzenia nowego ładu, a to wymaga czasu. Dużo szybciej można jednak zaadresować sprawy związane z ekspansją monetarną. Uzasadnieniem dla niej była w ostatnich latach chęć zapewnienia płynności w warunkach globalnego kryzysu, dziś jednak wydaje się, że sytuacja w zakresie płynności jest diametralnie różna (znacznie lepsza) w stosunku do sytuacji z przełomu 2008 i 2009. Wydaje się więc, że nie ma uzasadnienia dla utrzymywania ekspansji monetarnej w obecnej skali, tym bardziej że nie wspiera ona realnej gospodarki. Ze względu na procesy oddłużania w krajach rozwiniętych popyt na kredyt jest ograniczony, a tanie, dostępne środki rozlewają się po rynkach finansowych. W tej sytuacji skuteczne działania, to te które zmierzają do stopniowego ograniczania globalnej płynności. Te ograniczenia muszą przede wszystkim obejmować USA, które – ze względu na rolę dolara w światowej gospodarce - są głównym źródłem kreacji monetarnej w świecie. Ograniczanie skali ekspansji monetarnej powinno przyczynić się do ograniczenia skali przepływów kapitałowych, a tym samym zmniejszenia zmienności kursów. Temu ostatniemu pomóc mogłyby również wspólne interwencje głównych banków centralnych, dla zmniejszenia zmienności głównych par walutowych.

3) Teoria a rzeczywistość
Choć z pozoru przedstawione rozwiązania wydają się na pozór łatwe ich wdrożenie wcale nie jest i nie będzie proste. Po pierwsze wciąż wyraźnie dominuje tendencja do fokusowania się na partykularnych interesach poszczególnych krajów. W szczególności władze USA wydają się bagatelizować wpływ działań podejmowanych w tym kraju (w szczególności ekspansji monetarnej i emisji długu) na globalny system finansowy. Jak niedawno spuentował to jeden z noblistów – Robert Mundell - w administracji rządu USA od wielu lat brak jest kogoś kto dobrze zna się na globalnym systemie monetarnym. Dlatego też nie może dziwić, że obecne działania w USA idą w zupełnie przeciwnym kierunku. Najprawdopodobniej w najbliższych tygodniach Fed rozpocznie nową fazę poluzowania ilościowego, czym przyczyni się ….do wzrostu globalnej bazy monetarnej. Również kwestia wspólnych interwencji walutowych nie jest łatwa. Wymagałaby ona określenia poziomów kursów, przy których tego typu interwencje powinny mieć miejsce, a to już otwarta droga do długotrwałych dyskusji, a nawet konfliktów. W tej sytuacji w najbliższym czasie nie ma co liczyć na ustabilizowanie się sytuacji w globalnym systemie monetarnym. Taka sytuacja nie będzie sprzyjać sferze realnej i może przyczynić się do długotrwałej stagnacji głównych gospodarek. Do tego aby podjęte zostały głębsze reformy potrzebny pewnie będzie …kolejny kryzys.

 

Komentarze (1)
Postępująca wasalizacja... Banki mają się dobrze
1 | 2 |


   

Najnowsze wpisy
2017-08-13 20:36 Polityka gospodarcza a produktywność
2017-08-01 20:19 Tylko tyle i aż tyle
2017-07-20 18:44 Pomniki głupoty
2017-07-07 19:13 The best of
2017-06-25 12:27 Współpraca albo marginalizacja
Najnowsze komentarze
2016-06-04 10:38
piotr janiszewski1:
Czy podążamy śladami Greków?
Witam , Fakty wystarcza same za siebie... Większość podąża drogą do dłużnego[...]
2015-05-23 15:09
wykresyGieldowe:
Pomarzyć zawsze można
W zasadzie racja, ale w kluczowym momencie popełnił Pan kluczowy błąd. Istotą działalności firm[...]
2014-06-18 21:52
wykresyGieldowe:
Przemysł a najwyższa na świecie płaca minimalna
Zgodzę się z ogólnym przesłaniem. W Polsce to nie umowy śmieciowe są problemem – są one[...]
O mnie
Andrzej Halesiak
Komentator polskiej rzeczywistości. Więcej na: linkedin: https://pl.linkedin.com/in/andrzej-halesiak-0b9363 Twitter: @AndrzejHalesiak