Przewartościowane modele wzrost, zwycięskie innowacje
 Oceń wpis
   

Jednym z istotnych następstw kryzysu finansowego, z jakim wciąż (w tej czy w innej formie) boryka się światowa gospodarka jest przewartościowanie modeli wzrostu gospodarczego. Proces ten jest szczególnie widoczny w krajach rozwiniętych. Niedawni liderzy, tacy jak Hiszpania czy Irlandia, dziś borykają się z głębokim kryzysem. Dlatego też z dzisiejszej perspektywy bardziej krytyczne patrzy się na ich niedawne osiągnięcia. Z kolei na czoło peletonu wysunęły się niedoceniane przez wiele lat gospodarki. Dzieje się tak nie bez powodu. Otóż po-kryzysowe środowisko faworyzuje tych, którzy budowali siłę swojej gospodarki w oparciu o mocne i trwałe fundamenty międzynarodowej konkurencyjności, a srogo karze tych, którzy oparli swój rozwój na stymulowanym przez kredyt popycie wewnętrznym. Ten nowy ład wyraźnie potwierdzają opublikowane ostatnio dane o wzroście gospodarczym w Q1 bieżącego roku. Liderem wzrostu „starej” Europy są dziś: Szwecja (+6.5%r/r), Finlandia (+5.2%r/r), Niemcy (+4.8%r/r) i Austria (+4%r/r). Na drugim biegunie znajdują się Grecja (-4.8%r/r), Irlandia (-0.5%r/r w Q4’10, dane za Q1’11 nie zostały jeszcze opublikowane) i Hiszpania (+0.8%r/r).


W tej sytuacji warto postawić pytanie o czynniki, które decydują o tym, że fundamenty wzrostu gospodarczego są mocne? Jednym z istotnych czynników jest międzynarodowa konkurencyjność kosztowa. Ma ona szczególne znaczenie w warunkach funkcjonowania w ramach jednolitego obszaru walutowego (takiego np. jak strefa euro), gdzie przejrzystość cen i brak barier celnych, administracyjnych itd. prowadzą do relokacji produkcji tam, gdzie jest ona najtańsza. Miernikiem zmian konkurencyjności kosztowej jest realny efektywny kurs walutowy, który uwzględnia ewolucję kosztów pracy. Jego spadek oznacza poprawę konkurencyjności, a wzrost jej pogorszenie. Dla Niemiec , Austrii i Szwecji (w przeciwieństwie do pozostałych dwóch krajów posiadającej własną walutę) kształtuje się on dziś poniżej poziomu z 1999 r., kiedy to utworzona została strefa euro. Dla Finlandii, tylko nieznacznie powyżej tego poziomu. Z kolei w przypadku krajów południa Europy konkurencyjność w tym okresie uległa znacznemu pogorszeniu. Poszła za tym fala deindustrializacji (co znalazło wyraz w rosnącym deficycie wymiany handlowej) i przesunięcie gospodarki w kierunku opartych na popycie wewnętrznym usług. Dziś, gdy popyt ten pozostaje słaby, słaba jest też cała gospodarka.
 

Sama konkurencyjność kosztowa w ramach Unii nie jest dziś jednak wystarczająca. Zwłaszcza, jeśli weźmie się pod uwagę rosnącą konkurencję ze strony producentów wywodzących się z tzw. krajów wschodzących. W tej sytuacji rosnącego znaczenia nabrała w ostatnich latach innowacyjność danej gospodarki. Pozwala ona na uzyskanie przewag konkurencyjnych w oparciu o inne czynniki niż cena. O roli innowacji bardzo dobitnie świadczy pozycja liderów wzrostu w rankingu innowacyjności krajów Unii Europejskiej. Szwecja jest liderem tego rankingu, Finlandia zajmuje w nim trzecią pozycję, Niemcy czwartą a Austria siódmą. Z kolei Grecja, Hiszpania, Portugalia należą (obok Włoch) do tych spośród „starych” krajów członkowskich UE, które charakteryzuje najniższy poziom innowacyjności .
 

Z opisanych powyżej procesów płyną istotne wnioski dla Polski. Dziś znajdujemy się w dość komfortowej sytuacji, gdyż wzrost gospodarczy jest zbilansowany. Stymulowany jest zarówno przez popyt wewnętrzny (przy umiarkowanym wzroście kredytu) jak i zagraniczny. Ten ostatni jest pochodną naszej konkurencyjności opartej na niskich kosztach produkcji. Dodatkowo nasza gospodarka wsparta została przez silną przecenę złotego z przełomu 2008/2009, która pozwoliła na poprawę naszej konkurencyjności kosztowej, nadszarpniętej wcześniejszym zbyt szybkim wzrostem wynagrodzeń. W kontekście jednak oczekiwanego mocnego impulsu cenowego na rynku energii (związanego z wprowadzeniem odpłatności za prawa do emisji CO2 oraz olbrzymimi potrzebami inwestycyjnymi) oraz stałego wzrostu płac (proces ten może się nasilać wraz z niekorzystnymi zmianami po stronie podaży pracy związanymi z demografią i emigracją zarobkową) trzeba już dziś myśleć o przewagach konkurencyjnych na przyszłość. Oznacza to konieczność położenia znacznie większego nacisku na innowacyjność gospodarki, która dziś znajduje się w opłakanym stanie. Wystarczy powiedzieć, że wspomnianym już rankingu innowacyjności Unii Europejskiej wszyscy outsiderzy ze „starej” Unii znajdują się przed nami.
 

Opublikowane: Parkiet 04.06.2011

Komentarze (3)
Wyniki firm – wyższe ceny,... Renesans przemysłu w Europie i USA


   

Najnowsze wpisy
2017-08-13 20:36 Polityka gospodarcza a produktywność
2017-08-01 20:19 Tylko tyle i aż tyle
2017-07-20 18:44 Pomniki głupoty
2017-07-07 19:13 The best of
2017-06-25 12:27 Współpraca albo marginalizacja
Najnowsze komentarze
2016-06-04 10:38
piotr janiszewski1:
Czy podążamy śladami Greków?
Witam , Fakty wystarcza same za siebie... Większość podąża drogą do dłużnego[...]
2015-05-23 15:09
wykresyGieldowe:
Pomarzyć zawsze można
W zasadzie racja, ale w kluczowym momencie popełnił Pan kluczowy błąd. Istotą działalności firm[...]
2014-06-18 21:52
wykresyGieldowe:
Przemysł a najwyższa na świecie płaca minimalna
Zgodzę się z ogólnym przesłaniem. W Polsce to nie umowy śmieciowe są problemem – są one[...]
O mnie
Andrzej Halesiak
Komentator polskiej rzeczywistości. Więcej na: linkedin: https://pl.linkedin.com/in/andrzej-halesiak-0b9363 Twitter: @AndrzejHalesiak