Koniec twardych reform
 Oceń wpis
   

Niespełna pięć lat temu w artykule „Gdzie tkwią podstawy nowoczesnego państwa” (http://andrzejhalesiak.bblog.pl/wpis,gdzie;tkwia;podstawy;nowoczesnego;panstwa,23447.html) napisałem, że w mojej ocenie jednym z największych wyzwań jakie stoją przed naszym krajem jest stworzenie podstaw nowoczesnego Państwa. Państwa, które skutecznie wspiera firmy i obywateli w konkurencyjnej grze, która toczy się dziś na poziomie globalnej gospodarki. Zwracałem wówczas uwagę na dwa kluczowe elementy takiego nowoczesnego państwa: wizję i efektywność. Dziś odnoszę wrażenie, że w kontekście kryzysu z jakim zmaga się światowa gospodarka, te dwa elementy stały się jeszcze bardziej istotne.


Wracam do tego artykułu w kontekście doniesień prasy z ostatniej konwencji rządzącej w Polsce partii. Według tychże doniesień na konwencji ogłoszony został koniec twardych reform. Obecnie uwaga ma się skupiać na trzech kwestiach: i) obronie Polski przed kryzysem (w tym kontekście wspomina się kwestie konsolidacji finansów publicznych), ii) dokończeniu „wielkiej budowy” (inwestycji infrastrukturalnych) oraz iii) niedopuszczeniu do władzy radykałów. Niestety wśród tych priorytetów nie ma nic co odnosiłoby się do tworzenia nowoczesnego Państwa, nie ma nic odnoszącego się do jego wizji i efektywności.
 

Mógłby się ktoś oczywiście obruszyć; jak to, przecież taka wizja istnieje – jest ona zawarta w licznych dokumentach rządowych mających charakter strategii, ze sztandarowym dokumentem „Polska 2030”. Być może są tacy, do których tego typu publikacje przemawiają, ale w mojej ocenie nie są to strategie. To dokumenty pisane przez biurokrację na potrzeby innej biurokracji (np. tej w Brukseli). Co gorsza na bazie tych rządowych dokumentów setki ludzi w samorządach tworzy (na potrzeby unijnych projektów) tysiące kolejnych stron biurokratycznej nowomowy (ostatnio miałem okazję kilka takich dokumentów przeglądać, przeglądać bo czytać tego się nie da). Czego w takim razie potrzeba? Potrzeba dokumentu w rodzaju kaplanowskiej mapy strategii, gdzie w jasny sposób zdefiniowane byłyby cele rozwojowe (np. w postaci poziomu PKB za 5 lat) i opisany sposób (w perspektywie finansowej, firm/obywateli i wewnętrznych procesów) w jaki cele te będą realizowane. Podstawową zaletą takiego podejścia jest to, że powstaje spójny zestaw działań. Dziś bowiem wiele tego co w Polsce się robi jest ze sobą zupełnie nieskoordynowane (by przypomnieć tu jedynie ostatnie zmiany w zasadach refundacji leków, które wprowadzono bez odpowiedniego dostosowania systemów informatycznych), co w konsekwencji prowadzi do marnotrawienia pieniędzy podatników.


O tym jak w polskich warunkach wygląda kwestia efektywności Państwa nie trzeba wiele pisać. Wystarczy w zasadzie jedynie przypomnieć, że w dzisiejszym świecie podstawowym źródłem efektywności jest umiejętne wykorzystanie technologii, a następnie zestawić to z raportami na temat postępów (ich braku) w informatyzacji administracji.


Ta wizja i efektywność są szczególnie istotne w kontekście kluczowego wyzwania jakie stoi dziś przed polską gospodarką. Aby go zilustrować odwołam się do jednego ze spotkań z właścicielami firm, w którym miałem okazję uczestniczyć. Podczas tego spotkania usłyszałem taką oto opinię: "Do tej pory wiele, nam firmom, podane było na tacy; najpierw było to powstanie naszego wewnętrznego rynku, później otwarcie się na nas rynku Unii Europejskiej, ostatnio wreszcie środki unijne finansujące liczne projekty infrastrukturalne. Dzięki temu firmy rozwijały się stosunkowo łatwo, nie trzeba było wiele robić aby odnieść sukces. Dopiero teraz po raz pierwszy stajemy przed poważnym wyzwaniem – musimy odnaleźć się w sytuacji, gdy nikt nam już niczego nie da. Co więcej kryzys potęguje i tak silną globalną presję konkurencyjną. W tej sytuacji idąc utartymi przez lata ścieżkami dojdziemy do nikąd. Musimy zmienić swoje sposoby myślenia i działania".


Nic dodać nic ująć. W moim przekonaniu ten przekaz - odnoszący się do sytuacji firm w Polsce - bardzo dobrze oddaje także sytuację całej naszej gospodarki. Przez lata wystarczyło tak naprawdę tylko „nie zepsuć” tego, co stymulowały samoistnie procesy transformacji gospodarczej i integracji z Europą. Dziś to już nie wystarczy i zamiast biernej postawy potrzebne jest aktywne wyjście naprzeciw nadchodzącym wyzwaniom. W ich kontekście można mieć tylko nadzieję, że zapowiedzi z konwencji to nie wszystko co rząd ma nam do zaoferowania i że w praktyce koniec twardych reform nie oznacza końca reform jako takich, bo te są nam niezbędne, jeśli chcemy pozostać synonimem sukcesu w Europie.
 

Komentarze (1)
Wyniki firm w Q1’2012 -... Grecja zdeterminuje przyszłość...
1 | 2 | 3 | 4 |


   

Najnowsze komentarze
2016-06-04 10:38
piotr janiszewski1:
Czy podążamy śladami Greków?
Witam , Fakty wystarcza same za siebie... Większość podąża drogą do dłużnego[...]
2015-05-23 15:09
wykresyGieldowe:
Pomarzyć zawsze można
W zasadzie racja, ale w kluczowym momencie popełnił Pan kluczowy błąd. Istotą działalności firm[...]
2014-06-18 21:52
wykresyGieldowe:
Przemysł a najwyższa na świecie płaca minimalna
Zgodzę się z ogólnym przesłaniem. W Polsce to nie umowy śmieciowe są problemem – są one[...]
O mnie
Andrzej Halesiak
Komentator polskiej rzeczywistości. Więcej na: linkedin: https://pl.linkedin.com/in/andrzej-halesiak-0b9363 Twitter: @AndrzejHalesiak