Nowoczesny pociąg bez trakcji i torów
 Oceń wpis
   

Poniższy tekst - napisany wspólnie z M.Dzierżanowskim z IBNGR - ma na celu promocję idei Kongresu Obywatelskiego (www.kongresobywatelski.pl) i został opublikowany (po zmianach redakcyjnych) w dzisiejszym Dzienniku Gazecie Prawnej.

 

Kryzys w Europie i spowolnienie gospodarcze w Polsce coraz częściej powoduje, że widzimy potrzebę kolejnych zmian i reform. Jedną z powszechniejszych recept, która nieodmiennie pojawia się w debacie publicznej jest szeroko rozumiana innowacyjność. Dzięki transferom z Unii Europejskiej wydajemy na nią coraz więcej pieniędzy budując m.in. parki naukowo-technologiczne, wyspecjalizowane instytucje otoczenia biznesu itp. Problem w tym, że jeżeli wierzyć różnego rodzaju wskaźnikom i rankingom nasza innowacyjność spada, przynajmniej w ujęciu relatywnym. Mimo wielu pozytywnych zmian wygląda na to, że inni szybciej poruszają się do przodu w globalnym wyścigu konkurencyjnym.

Wydaje się, że jesteśmy dziś w sytuacji nowoczesnego Pendolino, które ma przewieźć pasażerów z punktu A (nisko-kosztowa gospodarka bazująca na imitacji i naśladownictwie) do punktu B (nowoczesna gospodarka oparta na wiedzy), tyle tylko, że pomiędzy punktami A i B nie ma torów i trakcji elektrycznej. Rozsiedliśmy się już w wygodnych fotelach wsłuchując w takty dyskretnej muzyki płynącej z głośników i czekając na to kiedy pociąg ruszy w kierunku wymarzonego celu. Tymczasem pociąg nie ma prawa ruszyć. Tak samo jak nie ma prawa dziś ruszyć nasza transformacja proinnowacyjna. Brakuje bowiem kluczowych czynników, które umożliwiłyby wskoczenie na tory bardziej innowacyjnego rozwoju, brakuje efektywnego dialogu i współpracy.
 

Czas twórców nie imitatorów
Ktoś może zapytać: „Jak to? Przecież przez ostatnich 20 lat z sukcesem rozwijaliśmy się doganiając lepiej rozwinięte kraje i jakoś nikt specjalnie nie mówił o potrzebie dialogu i współpracy. Dlaczego teraz miałby one być tak istotne?” Otóż wynika to z charakteru i kierunku koniecznych przemian. Do tej pory większość rozwiązań prawnych i regulacyjnych zapożyczaliśmy z Zachodu. Także w biznesie napływający z zagranicy kapitał dostarczał nam wzorów w jaki sposób sprawnie przykręcać przysłowiowe śrubki.

Ten model rozwoju oparty na imitacji wyczerpuje już jednak potencjał generowania solidnego i trwałego wzrostu. Takiego, który gwarantowałby między innymi tworzenie nowych, wysokopłatnych miejsc pracy. Zwykłe przykręcanie śrubek dla zagranicy skutkuje niskim poziomem płac i jednocześnie niskim poziomem wydatków na badania i rozwój. Nasza gospodarka staje się zdominowana przez prosty montaż na potrzeby zagranicznych koncernów, co powoduje, że nawet w tych sektorach, gdzie tworzona przez pracowników wartość jest porównywalna do zachodnioeuropejskiej zarabiają oni 1/5 tego co tacy sami pracownicy w Europie Zachodniej. Co więcej powinniśmy też zauważyć, że Europa Zachodnia w coraz mniejszym stopniu jest dziś przestrzenią kreowania innowacyjnych rozwiązań i w związku z tym powinniśmy umieć bardziej krytycznie podchodzić do tego co nam oferuje, starając się tworzyć model rozwoju „made in Poland”.

Jeśli nie chcemy utknąć w nisko-kosztowym, imitacyjnym modelu gospodarki, jeśli chcemy wyższych płac i zatrudnienia nie mamy innego wyjścia niż uruchomić drzemiące w polskim społeczeństwie pokłady kreatywności i innowacyjności. Tylko one bowiem powalają na odejście od konkurencji cenowej poprzez oferowanie produktów charakteryzujących się unikalnymi właściwościami. Takimi za które klienci w kraju i na świecie gotowi są płacić wyższe ceny. Chcąc dokonać transformacji musimy więc zacząć tworzyć coś własnego, coś co nas wyróżni i czego nie mają inni. A jak wskazuje wiedza naukowa – kreatywność i innowacyjność rodzą się właśnie w procesie konstruktywnego współdziałania, na styku różnych branż, środowisk i dyscyplin. To właśnie pozwala na stare problemy spojrzeć w nowy sposób i znaleźć nowe, często innowacyjne, rozwiązania.

Trudna sztuka dialogu i współdziałania
Wyzwanie innowacyjności dotyczy wielu poziomów – poszczególnych podmiotów (firm, uczelni itp.), jak również rozwiązań instytucjonalnych, które będą powodować, że będziemy tworzyli bardziej efektywny system społeczno-gospodarczy. Na obu poziomach przydałoby się nam więcej otwartości na zmiany, aspiracji do zmieniania otaczającej nas rzeczywistości oraz zaufania i pracy zespołowej. Generalnie należy przyjąć, że sektor prywatny jest najbardziej otwarty na zmiany, ponieważ jest poddany silnej presji konkurencyjnej. Wydaje się, że realia rynkowe będą wymuszać przełamywanie także ograniczeń mentalnych, czego dobrym przykładem są wspólne inwestycje w infrastrukturę przez konkurujących ze sobą operatorów telekomunikacyjnych. Dużo większe wyzwanie dotyczy zmian i zwiększenia innowacyjności sektora publicznego, który nie poradzi sobie bez impulsów płynących z sektora prywatnego i społecznego.

Budowa innowacyjnej Polski wymaga nie tylko aktywnych przedsiębiorstw, ale wielu zmian w ich szeroko rozumianym otoczeniu – tj. lepszej edukacji, nauki, infrastruktury, administracji itp. Wydaje się, że wymaga w polskich warunkach nowego organizowania się przedsiębiorców i innych zainteresowanych podmiotów. Niestety sektor prywatny (przedsiębiorcy, zarządzający itp.) z jednej strony i administracja oraz instytucje publiczne (takie jak uczelnie, szkoły itp.) z drugiej, cały czas nie są jeszcze przygotowani do takiej współpracy, nie myślą w kategoriach oddziaływania na lepsze warunki rozwoju i tworzenia dobra wspólnego. Powstaje pytanie jak można zmienić te niekorzystne uwarunkowania, tak aby samoorganizacja i współpraca sektora prywatnego z publicznym, realizowana np. w ramach inicjatyw klastrowych, stała się swego rodzaju innowacją na rzecz rozwoju Polski.
 

Wspólny wysiłek „góry” i „dołu”
Jeśli chcemy w Polsce naprawdę coś zmienić musimy wesprzeć proces dialogu i współpracy. Muszą one być wielowymiarowe, gdyż kreatywność i innowacyjność potrzebna jest nam we wszystkich obszarach. Musimy mieć świadomość, że „góra” nie przekształci Polski bez „dołu” – nawet najlepsze programy i strategie implementowane odgórnie „polegną”, jeśli nie będzie towarzyszyć im oddolna akceptacja, zrozumienie i wsparcie. Tak samo też „oddolne” inicjatywy bez mądrych „odgórnych” rozwiązań prawnych i przyjaznej administracji będą się rozbijać jak fale o brzeg.
Jeśli nie chcemy utknąć na peronie, jeśli rzeczywiście chcemy wyruszyć w podróż transformacji proinnowacyjny musimy nauczyć się wykorzystywać wiedzę i energię różnych środowisk. By tak się stało musimy ze sobą rozmawiać, a jedną z okazji ku temu może być udział w VIII Kongresie Obywatelskim tworzącym płaszczyznę dialogu wszystkich Polaków.
 

Komentarze (0)
Czego nie mówią nam PMI-je Echa VIII Kongresu Obywatelskiego
1 | 2 | 3 |


   

Najnowsze wpisy
2017-08-13 20:36 Polityka gospodarcza a produktywność
2017-08-01 20:19 Tylko tyle i aż tyle
2017-07-20 18:44 Pomniki głupoty
2017-07-07 19:13 The best of
2017-06-25 12:27 Współpraca albo marginalizacja
Najnowsze komentarze
2016-06-04 10:38
piotr janiszewski1:
Czy podążamy śladami Greków?
Witam , Fakty wystarcza same za siebie... Większość podąża drogą do dłużnego[...]
2015-05-23 15:09
wykresyGieldowe:
Pomarzyć zawsze można
W zasadzie racja, ale w kluczowym momencie popełnił Pan kluczowy błąd. Istotą działalności firm[...]
2014-06-18 21:52
wykresyGieldowe:
Przemysł a najwyższa na świecie płaca minimalna
Zgodzę się z ogólnym przesłaniem. W Polsce to nie umowy śmieciowe są problemem – są one[...]
O mnie
Andrzej Halesiak
Komentator polskiej rzeczywistości. Więcej na: linkedin: https://pl.linkedin.com/in/andrzej-halesiak-0b9363 Twitter: @AndrzejHalesiak