Nieoptymalna równowaga
 Oceń wpis
   

Już na początku lat 90-tych znany ekonomista D.Rodrik postawił hipotezę, że biorąc pod uwagę relatywnie wysokie zasoby kapitału ludzkiego i relatywnie niskie zasoby kapitału finansowego kraje Europy Środkowo-Wschodniej mogą „skończyć” w jednym z dwóch stanów równowagi: stanu niskich płac i niskiego zaawansowania technologicznego produkcji lub stanu wysokich płac i wysokiego zaawansowania produkcji. Oczywiście drugi z tych stanów równowagi jest zdecydowanie bardziej atrakcyjny od tego pierwszego, niestety wiele wskazuje dziś na to, że polska gospodarka utknęła w pierwszym z nich. Co gorsza doświadczenia innych krajów pokazują, że ponieważ jest to stan trwałej równowagi wyjście z niego nie jest łatwe. Wymaga dobrej diagnozy i właściwych działań, działań które zastymulują i wspomogą rozwój zaawansowanych technologicznie sektorów. Wydaje się, że wraz z powstaniem Polskich Inwestycji Rozwojowych i w perspektywie kolejnego budżetu UE dysponujemy dziś ważnymi narzędziami, które tej transformacji mogą pomóc. Kluczowe jest to czy tych narzędzi potrafimy właściwie użyć.

Nieoptymalna równowaga
Ponad dwudziestoletni okres transformacji i panoszący się globalnie kryzys skłaniają do przemyśleń na temat tego gdzie dziś – jako gospodarka – się znajdujemy. Większość z osób, które na co dzień zajmują się ekonomią ma przeświadczenie, że choć wiele rzeczy się udało, to jednak nie wszystko do końca poszło tak jak byśmy chcieli. Dochód na mieszkańca jest dziś wprawdzie znacząco bliżej średniej europejskiej (tylko w ostatnich 10 latach wzrósł z niespełna 50% średniej UE do ponad 65%), równocześnie jednak średnia płaca w Polsce pozostaje niższa niż u naszych sąsiadów (w Czechach i na Słowacji), a ponad połowa zatrudnionych w Polsce zarabia poniżej 3 tys. złotych miesięcznie. Wielu pracowników pracuje dziś poniżej swoich kompetencji i swojego potencjału (często za granicą). Wielu także po prostu nie opłaca się pracować (szczególnie w oficjalnej gospodarce) W tym samym czasie zagraniczne koncerny punktowo wykorzystują kwalifikacje naszych pracowników w tworzonych u nas centrach R&D, księgowych itd. płacąc im za określone kompetencje 1/4-1/5 tego co na zachodzie. Te same firmy nie przenoszą już jednak do naszego kraju produkcji swych zaawansowanych wyrobów. W efekcie struktura tego co wytwarzamy jest silnie przesunięta w kierunku relatywnie prostych i tanich wyrobów (udział towarów high-tech w eksporcie Polski stanowi niespełna 5%, dla porównania na Słowacji blisko 8%, na Węgrzech ponad 15%, a w Czechach ponad 16%). W tym samym czasie importujemy drogie surowce energetyczne i wyroby zaawansowane technologicznie, co skazuje nas na niemal permanentny deficyt w rachunku obrotów handlowych (znika on jedynie w warunkach stłumionego popytu wewnętrznego). Wśród krajów Unii niechlubnie – zajmujemy ostatnie miejsce - wyróżniają nas także statystyki obrazujące relację aktywów trwałych (tzw. capital stock) do PKB i najniższy w przeliczeniu na mieszkańca (i po uwzględnieniu różnic w poziomie cen) poziom inwestycji firm.
W sensie makroekonomicznym gospodarka wydaje się funkcjonować w warunkach równowagi (udało nam się zwalczyć wysoką niegdyś inflację, a bezrobocie - choć nadal relatywnie wysokie - jest dziś znacząco niższe niż chociażby 10 lat temu), tyle tylko że jest to nieoptymalna z punktu widzenia społecznego równowaga niskich płac/niskiego zaawansowania technologicznego.

Rynek czasami zawodzi
Powodów, dla których Polska gospodarka „utknęła” w takim a nie innym stanie równowagi jest wiele, ale jeden wydaje się kluczowy. To brak umiejętności stworzenia w naszym kraju warunków dla rozwoju zaawansowanych technologicznie sektorów. Bazując na teorii ekonomii możemy mówić w tym przypadku o jednej z form niedoskonałości rynku, o tzw. „niedoskonałościach koordynacji”. Na czym one polegają? Otóż sektory zaawansowane technologicznie wymagają wyspecjalizowanych poddostawców wyrobów pośrednich i określonych usług. Wymagają także wyspecjalizowanej bazy naukowo-badawczej. Ich brak w danym kraju powoduje, że nie ma także podstaw do tego by powstawały same zaawansowane przemysły. Powstaje więc swego rodzaju błędne koło; nie ma poddostawców bo nie mają komu dostarczać, a końcowy wytwórca nie pojawia się bo nie ma potrzebnych mu w procesie produkcji kooperantów. Teoretycznie nic nie stoi na przeszkodzie, aby te wyroby pośrednie sprowadzać z zagranicy, ale nie zawsze jest to możliwe (tzw. ograniczona handlowalność), a poza tym często chodzi o tak bliską integrację procesów produkcji i wymogi jakościowe (potrzeba kontroli na miejscu), że przemieszczanie jest rozwiązaniem niepraktycznym lub w ogóle nie wchodzi w grę.

Jak pokazuje to przykład niektórych krajów (Korea Południowa, Tajwan) odpowiedzią na te niedoskonałości rynku może być właściwa polityka przemysłowa, ukierunkowana na nową falę uprzemysłowienia w nietradycyjnych w danym kraju sektorach. Taka polityka prowadzi do uspołecznienia ryzyka inwestycji (tych których prywatni inwestorzy nie są skłonni wziąć na siebie) i stymuluje rozwój sieci niezbędnych poddostawców, a niekiedy także producentów finalnych wyrobów. Polityka ta może przybierać różne formy, np. bezpośredniego zaangażowania Państwa w inwestycje uznane za priorytetowe. Może też mieć formę bodźców (ulgi podatkowe, subsydia) zachęcających sektor prywatny do realizacji pożądanych inwestycji. Równocześnie musi być przejrzysta, spójna i jasno komunikować zdefiniowane wcześniej priorytety. Uprzywilejowane muszą być tylko te inwestycje, które rzeczywiście służą osiągnięciu zakładanego celu. Trzeba również przy tym pamiętać, że polityka ta musi stanowić uzupełnienie, a nie substytut działań zmierzających do tworzenia ogólnie korzystnych warunków dla przedsiębiorczości (odbiurokratyzowanie, deregulacja itd.) czy też budowy niezbędnej infrastruktury.

W polskich warunkach narzędziem realizowania polityki zwiększania zaawansowania technologicznego polskiego przemysłu mogłaby być utworzona niedawno spółka Polskie Inwestycje Rozwojowe (PIR). To właśnie ona mogłaby wspierać projekty przemysłowe niezbędne dla „zakorzenienia się” w Polsce zaawansowanych technologiczne sektorów. Równocześnie właściwie wykorzystane i ukierunkowane na priorytety środki z UE mogłyby wesprzeć rozwój potrzebnej bazy naukowo-technicznej. Niestety istniej poważne ryzyko, że PIR skończy raczej na finansowaniu tradycyjnych inwestycji infrastrukturalnych, służąc niejako za listek figowy dla zarządów (często państwowych spółek) mających problem z podjęciem decyzji, a środki z UE „rozpłyną” się po gospodarce wspierając wprawdzie krótkookresowy wzrost, ale przy ograniczonym efekcie długofalowym.

Efekty mnożnikowe
Właściwa polityka przemysłowa, ukierunkowana na rozwój nowych, zaawansowanych technologicznie przemysłów może mieć szybkie i wszechstronne przełożenie na całą gospodarkę. Warto zauważyć, że dziś w niektórych sektorach polskiej gospodarki produktywność jest na poziomie Europy Zachodniej, a płace wciąż pozostają 70-75% mniejsze. Różnica w całości przypada inwestorowi w postaci ekstra zysków. Taka sytuacja wynika z faktu, że ogólnie niski poziom płac ogranicza siłę przetargową pracowników także w tych sektorach, gdzie produktywność jest wysoka. Upowszechnienie się zaawansowanych technologicznie sektorów doprowadziłoby do wzrostu średniego poziomu wynagrodzenia i wsparło wysoko-wykwalifikowanych i wysoce-produktywnych pracowników w innych sektorach w ich „walce” o wyższe wynagrodzenia.
To nie wszystko, zdrowa bo wynikająca ze wzrostu produktywności w gospodarce presja na płace wymusiłaby większe inwestycje kapitałowe (w mechanizację niektórych procesów) w tych sektorach, gdzie dominuje dziś intensywne wykorzystanie taniej pracy. Rosnąca przeciętna produktywność i siła nabywcza pracowników przemysłu oznacza także stopniowy wzrost płac w skierowanych na lokalny rynek usługach lub znaczny wzrost wolumenu tych usług (w zależności od stopnia deregulacji poszczególnych rynków). Patrząc z szerzej perspektywy tworzenie nowych, wysoko-produktywnych miejsc pracy w przemyśle zmniejszy zależność naszej gospodarki od energochłonnych sektorów, w których dziś koncentrują się relatywnie (na tle pozostałej gospodarki) wydajne miejsca pracy. Dzięki temu niezbędny w naszym kraju proces transformacji w kierunku niskoemisyjnej gospodarki będzie znacznie bardziej bezpieczny.

 

Komentarze (0)
Zadłużonemu bez własnej waluty... Podwyżki płac - droga na skróty...
1 | 2 | 3 | 4 |


   

Najnowsze wpisy
2017-08-13 20:36 Polityka gospodarcza a produktywność
2017-08-01 20:19 Tylko tyle i aż tyle
2017-07-20 18:44 Pomniki głupoty
2017-07-07 19:13 The best of
2017-06-25 12:27 Współpraca albo marginalizacja
Najnowsze komentarze
2016-06-04 10:38
piotr janiszewski1:
Czy podążamy śladami Greków?
Witam , Fakty wystarcza same za siebie... Większość podąża drogą do dłużnego[...]
2015-05-23 15:09
wykresyGieldowe:
Pomarzyć zawsze można
W zasadzie racja, ale w kluczowym momencie popełnił Pan kluczowy błąd. Istotą działalności firm[...]
2014-06-18 21:52
wykresyGieldowe:
Przemysł a najwyższa na świecie płaca minimalna
Zgodzę się z ogólnym przesłaniem. W Polsce to nie umowy śmieciowe są problemem – są one[...]
O mnie
Andrzej Halesiak
Komentator polskiej rzeczywistości. Więcej na: linkedin: https://pl.linkedin.com/in/andrzej-halesiak-0b9363 Twitter: @AndrzejHalesiak