Przeciekający dach
 Oceń wpis
   

Jeszcze raz o kwestii nowelizacji budżetu i zawieszeniu progu ostrożnościowego, tym razem w formie felietonu opublikowanego na łamach Parkietu 24.07.2013.

 

Pomimo wakacji nie możemy narzekać na brak wydarzeń w polskiej gospodarce. A to debata o konkurencyjności zainicjowana publikacją raportu „Konkurencyjna Polska”, a to o zmianach w OFE (w zasadzie formie ich likwidacji). Wreszcie w ostatnich dniach rząd otwarcie przyznał coś co do tej pory było tajemnicą poliszynela, że budżet na 2013 się nie spina, że po stronie dochodów zabraknie 24 miliardów złotych i że w związku z tym rząd postanowił powiększyć deficyt budżetowy o 16 miliardów i obniżyć wydatki o 8 miliardów. Przy okazji rząd chce zawiesić na dwa lata funkcjonowanie jednego z progów ostrożnościowych (50% długu do PKB), gdyż bez tego nowelizacja budżetu nie byłaby w ogóle możliwa.

Po reakcji rynków można odnieść wrażenie, że decyzja ta została przyjęta ze zrozumieniem, że tak naprawdę nic wielkiego się nie stało. Niewielu pyta przy tej okazji, dlaczego każdy kolejny rok staje się dla finansów publicznych i polskiej gospodarki „krytyczny” (by przywołać słowa wypowiadane przez Premiera D.Tuska). Dlaczego finanse publiczne rodzą coraz więcej napięć i problemów? Tymczasem są to fundamentalne pytania.

Moim zdaniem finanse publiczne w Polsce przypominają dziurawy dach. Jest on w takim stanie od wielu lat, ale kolejne rządy nie zrobiły nic (lub bardzo niewiele), aby jego stan poprawić. W warunkach słonecznej pogody (wzrostu na poziomie 4-5%) taki dziurawy dach nikomu specjalnie nie przeszkadzał. Zawsze jednak gdy warunki pogarszały się (tempo wzrostu spadało do 2-3%) ujawniały się wszystkie wady konstrukcji. Od 2008 r. doszła do tego jeszcze jedna istotna zmiana, zmiana klimatyczna. Otóż wybuch globalnego kryzysu w połączeniu z wyczerpaniem się istotnych elementów dotychczasowej formuły rozwoju naszego kraju spowodował, że pora deszczowa występuje obecnie znacznie częściej, a do tego nierzadko towarzyszą jej liczne wyładowania atmosferyczne (zawirowania na rynkach finansowych). Można mówić o funkcjonowaniu polskiej gospodarki w warunkach „new normal”, który z jednej strony oznacza trwale niższe średnie tempo wzrostu gospodarczego (standardem staje się 2-3%, 4+% staje się wyjątkiem) oraz zmianę jego struktury. Ta ostatnia jest również niekorzystna z punktu widzenia budżetu. Struktura wzrostu przesunie się prawdopodobnie na trwałe w stronę większego udziału eksportu i mniejszego udziału popytu wewnętrznego. Wynika to z faktu, że wyczerpały się proste rezerwy wzrostu krajowej konsumpcji - stopa oszczędności spadła do poziomu bliskiego 0% (jeszcze na przełomie wieku była na poziomie 14%), a zadłużenie gospodarstw z tytułu kredytów konsumpcyjnych kształtuje się w Polsce powyżej średniej dla UE.

W tych „nowych warunkach” nie da się trwale rozwiązać problemów finansów publicznych dotychczasową polityką „podstawiania wiader” (a to poprzez drenaż środków z Funduszu Rezerwy Demograficznej, a to poprzez „wyciśnięcie” większych dywidend, czy też finansowanie FUS kredytem a nie z budżetu). Potrzeba generalnego remontu dachu, czyli ograniczenia bazy wydatków publicznych. W praktyce oznacza to konieczność przejrzenia wszystkich kategorii wydatkowych pod kątem ich trwałej redukcji. Skala redukcji nie powinna być taka sama – chronione powinny być wydatki wspierające wzrost (inwestycyjne, na naukę, innowacyjność itd.), a szczególnie ograniczane te wydatki, które są pochodną narosłych przez lata przywilejów oraz nadmiernej biurokracji. W tym drugim kontekście potrzeba zmiany sposobu funkcjonowania administracji publicznej tak, aby była ona w stanie dostarczać „więcej za mniej” (poprzez wzrost produktywności). Jak to osiągnąć? Poprzez wydzielenie centrum usług wspólnych (świadczącego usługi HR, księgowe itp.) dla wszystkich organów centralnych. Poprzez zwiększenie wykorzystania technologii informatycznych w komunikacji z obywatelami i firmami. Czy poprzez likwidację niektórych struktur.

Tylko pod warunkiem takiej głębokiej reformy dopuszczalne jest zawieszenie progu ostrożnościowego. Bez tego bowiem można już dziś obstawiać, że nie będzie miało ono charakteru „czasowego”, ale permanentny (stanie się to samo co z „czasowym” podwyższeniem stawki podatku VAT). Co więcej bez tych reform stosunkowo szybko zawieszać trzeba będzie kolejny próg ostrożnościowy, …no chyba że na jakiś czas odsunie się problem podstawiając pod cieknący dach sporą wannę, którą byłoby przejęcie środków z OFE.

Komentarze (3)
Radykalne zmiany albo pułapka... Banki – niższe koszty...
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |


   

Najnowsze wpisy
2017-08-13 20:36 Polityka gospodarcza a produktywność
2017-08-01 20:19 Tylko tyle i aż tyle
2017-07-20 18:44 Pomniki głupoty
2017-07-07 19:13 The best of
2017-06-25 12:27 Współpraca albo marginalizacja
Najnowsze komentarze
2016-06-04 10:38
piotr janiszewski1:
Czy podążamy śladami Greków?
Witam , Fakty wystarcza same za siebie... Większość podąża drogą do dłużnego[...]
2015-05-23 15:09
wykresyGieldowe:
Pomarzyć zawsze można
W zasadzie racja, ale w kluczowym momencie popełnił Pan kluczowy błąd. Istotą działalności firm[...]
2014-06-18 21:52
wykresyGieldowe:
Przemysł a najwyższa na świecie płaca minimalna
Zgodzę się z ogólnym przesłaniem. W Polsce to nie umowy śmieciowe są problemem – są one[...]
O mnie
Andrzej Halesiak
Komentator polskiej rzeczywistości. Więcej na: linkedin: https://pl.linkedin.com/in/andrzej-halesiak-0b9363 Twitter: @AndrzejHalesiak