Oszczędności, inwestycje i wzrost
 Oceń wpis
   

W dniu wczorajszym miałem przyjemność uczestniczyć w debacie zorganizowanej przez Bank Światowy i Ministerstwo Finansów, a poświęconej oszczędnościom w Polsce. Pretekstem do spotkania była publikacja raportu Banku pt. „Saving for growth and prosperous aging”. Celem raportu było zwrócenie uwagi na potrzebę wzrostu oszczędności w Polsce oraz zmian w ich strukturze. Raport ma być w najbliższych dniach udostępniony publicznie; polecam wszystkim jego lekturę – to ciekawe źródło informacji o polskiej gospodarce i procesach w niej zachodzących.
Że z oszczędzaniem mamy problem najlepiej świadczy fakt, że w ostatnich 10 latach stanowiły one średnio niespełna 17% PKB, znacznie mniej niż chociażby u naszych sąsiadów także będących członkami UE (średnio 20% PKB), nie wspominając już o szybko rozwijających się krajach Azji, gdzie regułą jest, że oszczędności przekraczają poziom 30% PKB. W swoim wystąpieniu starałem się postawić kilka hipotez i zwrócić uwagę na kilka – moim zdaniem kluczowych - kwestii w kontekście oszczędności, inwestycji i wzrostu w Polsce. Poniżej krótkie podsumowanie moich przemyśleń.


1. Pierwsza z poruszanych przeze mnie kwestii dotyczyła interakcji pomiędzy krajowymi oszczędnościami a napływem kapitału zagranicznego. Dość powszechnie – w różnych debatach nt. inwestycji i oszczędności – milcząco przyjmuje się, że napływ zagranicznego kapitału to niejako końcowy proces, mający na celu zbilansowanie oszczędności i inwestycji (gdy te drugie są większe od wygenerowanych w danym kraju oszczędności). Tymczasem rzeczywisty bieg spraw bywa często inny. Często wszystko zaczyna się od napływu kapitału zagranicznego, który stymuluje różnorakie procesy w gospodarce i w efekcie tych procesów kształtuje się krajowy poziom oszczędności (jest on więc niejako końcowym efektem). Moim zdaniem Polska jest doskonałym przykładem, że tak to funkcjonuje. Jednym z dowodów na to jest silne powiązanie krajowej stopy oszczędności z realnym kursem walutowym (aprecjacji realnego kursu towarzyszy wzrost stopy oszczędności, a deprecjacji spadek). Taka sytuacja jest moim zdaniem dowodem na to, że będąc małą, otwartą gospodarką mamy stosunkowo niewielkie możliwości kształtowania procesów gospodarczych zachodzących w naszym kraju. W konsekwencji wszelkie działania zmierzające do wzrostu oszczędności w Polsce mogą być w dużej mierze zniweczone przez oddziaływanie czynników zewnętrznych. Z tych powodów droga do wyższych oszczędności w Polsce nie wiedzie moim zdaniem poprzez polityki ukierunkowane na skłonienie gospodarstw domowych do większego oszczędzania


2. Druga kwestia, do której się odnosiłem to poszukiwanie odpowiedzi na pytanie czy mamy w Polsce do czynienia z ograniczeniem finansowym, z sytuacją gdy niski poziom inwestycji (inwestycje firm za ostatnich 10 lat to średniorocznie równowartość 10% PKB, w pozostałych krajach naszego regionu jest to średnio 16%) jest wynikiem braku środków finansowych (pochodna niskiej skłonności do oszczędzania). Moim zdaniem takiego problemu nie ma. Wynika to z faktu, że duża część przedsiębiorstw w Polsce finansuje się poza granicami kraju. Z definicji nie sięga po finansowanie w polskich bankach czy na krajowym rynku długu. Firmy te – często spółki zależne międzynarodowych korporacji – pozyskują tanie finansowanie poprzez swoje „matki”. Dla tych z kolei niższy koszt finansowania jest pochodną ich wysokiego ratingu. Przy tych ograniczonych możliwościach finansowania wielu działających w Polsce firm, lokalne banki zostały niejako wyparte w kierunku finansowania lokalnych podmiotów. W efekcie finansują dziś firmy, których nie finansowałyby, gdyby miały szerszy dostęp do finansowania topowych przedsiębiorstw działających w naszym kraju. Inną konsekwencją tego „wypychania” lokalnego sektora bankowego z finansowania sektora firm jest poszukiwanie atrakcyjnych opcji biznesowych poza tym sektorem, stąd od kilkunastu lat tak duże zainteresowanie banków finansowaniem gospodarstw domowych (dziś portfel kredytów dla gospodarstw jest dwukrotnie wyższy od portfela kredytów dla firm)
 

3. Jak sygnalizowałem to w poprzednim punkcie, moim zdaniem, dostęp do finansowania nie stanowi problemu dla firm. To, w połączeniu z faktem niskich inwestycji sektora przedsiębiorstw, wskazuje że głównym problemem w Polsce jest problem z generowaniem atrakcyjnych projektów inwestycyjnych. Jest to moim zdaniem pochodna dwóch czynników: i) niskiej jakości otoczenia biznesowego, głównie w odniesieniu do elementów związanych z funkcjonowaniem sektora publicznego (co potwierdzają liczne porównania międzynarodowe), ii) różnych form subsydiowania pracy – począwszy od bezpośrednich dopłat dla pracodawców, a na subsydiach rolnych skończywszy (z punktu widzenia ekonomicznego to swego rodzaju renta socjalna stanowiąca formę subsydiowania pracy – w efekcie jej otrzymywania osoby mieszkające w gospodarstwach rolnych a podejmujące pracę najemną, są w stanie akceptować zaniżone stawki wynagrodzeń). W rezultacie Polska tkwi dziś w równowadze niskich plac i niskiego zaawansowania technologicznego. I to właśnie ten stan jest głównym źródłem naszych problemów z oszczędnościami.
 

4. Ostatnia kwestia, to kwestia tego czy w dzisiejszym otoczeniu niskich stóp i niekonwencjonalnych metod stosowanych w ramach polityki monetarnej jest sens i szansa namawiania gospodarstw do tego, aby oszczędzały (w końcu cała ta polityka – niestety w ostatnim czasie dołączył do niej także NBP - zmierza dokładnie w przeciwnym kierunku; stymulowania konsumpcji kosztem oszczędzania). Namawianie gospodarstw do oszczędzania w takich warunkach to stawianie ich przed następującym wyborem: i) powierzenia środków bankom i zadowolenia się zwrotem z takiej inwestycji rzędu 2% rocznie, ii) powierzenia środków nie-bankowym instytucjom finansowym, by te „wrzuciły” je do gry w ramach globalnego kasyna, jakim są dziś (w efekcie polityki banków centralnych) globalne rynki finansowe. Według mnie obie opcje są – z punktu widzenia gospodarstw - mało atrakcyjne. Równocześnie niski koszt kredytu wpędza społeczeństwo w spiralę myślenia w rodzaju „po co oszczędzać na przyszłą konsumpcję, skoro dziś mogę wziąć tani kredyt i zrealizować swoje marzenia od razu”. To nie jest z pewnością droga do wyższych oszczędności gospodarstw
5. Konkludując powyższe kwestie, wydaje mi się, że:

  • choć problem niskich oszczędności jest ważny, to nie od niego powinno zaczynać się rozwiązywanie polskich problemów. Jest on w dużej mierze pochodną struktury gospodarki i modelu gospodarczego (połączenia niskich płac i niskiego zaawansowania technologicznego). Próby zaadresowania problemu oszczędności metodą „wprost” (np. poprzez różnego rodzaju bodźce do oszczędzania) skończą się w najlepszym wypadku tym, że z importera staniemy się eksporterem kapitału, przy nadal niskim poziomie inwestycji (a to one są moim zdaniem kluczowe)
  • najważniejszym problemem polskiej gospodarki jest niska zdolność absorpcji kapitału (szczególnie w zakresie inwestycji biznesowych). W tej sytuacji kluczem do trwale wyższych oszczędności jest polityka podażowa, ukierunkowana na zwiększenie atrakcyjności Polski z punktu widzenia inwestycji w wysoce-wartościowe, wiedzo-chłonne gałęzie przetwórstwa przemysłowego. Dlaczego właśnie jego? Otóż rozmiary i charakter przetwórstwa w kraju takim jak Polska determinują wszystkie inne ważne kwestie. Przetwórstwo bowiem wyznacza poziom produktywności (i płac) w całej gospodarce – także w usługach.
  • jeśli udałoby się nam (dzięki odpowiedniej polityce*) uzyskać masę krytyczną w zakresie rozwoju zaawansowanego przetwórstwa, to doprowadzi to do ogólnego wzrostu produktywności i płac w gospodarce. Wraz z tym przyjdą też wyższe zyski (oszczędności) firm, a coraz większa część gospodarstw będzie się przesuwać w kierunku wyższych przedziałów dochodowych, tych gdzie oszczędzanie staje się naturalne i bezbolesne. Taka sytuacja stworzyłaby również dużo bardziej komfortowe warunki dla zbilansowania oszczędności w sektorze gospodarstw domowych.

* szczegóły w moich wcześniejszych wpisach w kategorii „Polityka gospodarcza”
 

Komentarze (0)
Prosperity is for the brave Są granice, których przekraczać...
1 | 2 | 3 |


   

Najnowsze wpisy
2017-08-13 20:36 Polityka gospodarcza a produktywność
2017-08-01 20:19 Tylko tyle i aż tyle
2017-07-20 18:44 Pomniki głupoty
2017-07-07 19:13 The best of
2017-06-25 12:27 Współpraca albo marginalizacja
Najnowsze komentarze
2016-06-04 10:38
piotr janiszewski1:
Czy podążamy śladami Greków?
Witam , Fakty wystarcza same za siebie... Większość podąża drogą do dłużnego[...]
2015-05-23 15:09
wykresyGieldowe:
Pomarzyć zawsze można
W zasadzie racja, ale w kluczowym momencie popełnił Pan kluczowy błąd. Istotą działalności firm[...]
2014-06-18 21:52
wykresyGieldowe:
Przemysł a najwyższa na świecie płaca minimalna
Zgodzę się z ogólnym przesłaniem. W Polsce to nie umowy śmieciowe są problemem – są one[...]
O mnie
Andrzej Halesiak
Komentator polskiej rzeczywistości. Więcej na: linkedin: https://pl.linkedin.com/in/andrzej-halesiak-0b9363 Twitter: @AndrzejHalesiak