Zmiany w gospodarce niemożliwe bez zmian w firmach
 Oceń wpis
   

W ostatnich tygodniach miałem okazję sporo podróżować po kraju, uczestniczyć w licznych spotkaniach z przedsiębiorcami, głównie właścicielami małych i średnich firm. W czasie tych spotkań dość często można było usłyszeć, że widoczne w danych makroekonomicznych ożywienie nie przekłada się - tak jak to miało miejsce w przeszłości - na dynamiczne wzrosty tych czy innych rynków, a tym samym sytuację poszczególnych firm (konkurencja się intensyfikuje). Trudności są odczuwane szczególnie boleśnie w przypadku tych firm, które konkurują (w kraju i za granicą) kosztami/ceną, a to w polskich warunkach zdecydowana większość. Na pytania o możliwe sposoby poprawy sytuacji oczy (i oczekiwania) zwracają się niemal zawsze w kierunku rządu, który powinien obniżać podatki i obciążenia nakładane na koszty pracy. Muszę przyznać, że takie patrzenie na sprawę przez polskich przedsiębiorców budzi niepokój. Poszukiwanie rozwiązań w obniżaniu obciążeń to z jednej strony wyraz swego rodzaju bezradności, z drugiej zaś krótkiego horyzontu patrzenia na istniejący problem. Tak, można się zgodzić z tym, że obciążenia podatkowe i para-podatkowe mogłyby być w naszym kraju mniejsze, ale z drugiej strony nie możemy przesadzać; na tle innych krajów Europy nie wyglądamy pod ich względem szczególnie źle (jest wiele innych obszarów gdzie wypadamy znacznie gorzej). Poza tym jestem pewien, że ewentualna obniżka obciążeń, to rozwiązanie na krótką metę i gdyby do niego doszło nakręcałoby spiralę oczekiwań… na dalsze obniżki. Co jednak najważniejsze rozwiązanie to nie dotyka moim zdaniem istotny problemu polskich firm. Problem ten polega na tym, że model konkurencji kosztowej/cenowej osiąga w polskich warunkach swoje granice. Główny powód jest taki, że niezbędne dla jego powodzenia utrzymywanie płac na niski poziomie coraz bardziej stoi dziś w konflikcie z dążeniem do zwiększenia dochodów społeczeństwa. Co więcej dziś, w porównaniu do sytuacji przed globalnym kryzysem, tempo wzrostu gospodarczego jest znacznie silniej uzależnione od zdrowego (powiązanego ze wzrostem produktywności) wzrostu płac. Wynika to z faktu, że proste, pozapłacowe rezerwy wzrostu konsumpcji polegające na spadku stopy oszczędzania (dziś kształtuje się zaledwie w granicach 0-5%) i wzroście penetracji kredytów konsumpcyjnych (dziś w relacji do PKB są powyżej średniej unijnej) zostały wyczerpane.

Na wyczerpywanie się modelu konkurencji cenowej wpływa również to, że na europejski rynek coraz silniej wkraczają (lub nań powracają) tańsi od nas - niektóre kraje bałkańskie, Ukraina, a biorąc pod uwagę koszty pracy w odniesieniu do produktywności także niektóre kraje południa Europy. Problem nie dotyczy jedynie kosztów pracy. Wraz z rosnącymi inwestycjami w energetyce będą rosły u nas (prawdopodobnie szybciej niż w innych krajach) ceny energii.

W tej sytuacji rozwiązań trzeba poszukiwać we wzroście produktywności (tworzeniu tego samego przy wykorzystaniu mniejszej ilości zasobów, co pozwala na owe zdrowe podwyżki płac) oraz w stopniowym uniezależnianiu się od kosztowego modelu konkurencji. Obydwa te proces są zresztą ze sobą ściśle powiązane. Co im sprzyja? Lista możliwych działań jest długa. Najprostszym rozwiązaniem jest inwestowanie w umaszynowienie procesów produkcji, które silnie przekłada się na wzrost wydajności. Tymczasem jednak poziom inwestycji firm w Polsce jest w ujęciu relatywnym ponad 1/3 niższy niż w pozostałych krajach regionu będących członkami UE. Kolejnym niezbędnym działaniem jest zwiększenie skali innowacyjności (dziś zajmujemy drugie miejsce od końca w UE pod względem odsetka firm stosujących szeroko pojęte innowacje). Nie muszą to być od razu unikalne technologie, czasem wystarczy innowacja w procesach wytwarzania lub sposobach dotarcia do klienta stwarzająca przewagę konkurencyjną. Musi się również zwiększać poziom otwartości firm, otwartości na zagranicę (liczne badania pokazują, że firmy które sprzedają za granicę charakteryzuje szybszy transfer szeroko rozumianych „nowości” do ich własnej działalności), jak też na krajowe otoczenie (w warunkach rozczłonkowania łańcucha tworzenia wartości wiele innowacji powstaje nie bezpośrednio w firmach, a w wyniku współpracy z kooperantami, klientami, a nawet konkurentami). Lokalne firmy muszą także na większą skalę inwestować we własne marki. Rozpoznawalna, dobrze kojarzona marka pozwala uzyskiwać znacznie wyższe marże.
Wreszcie w niektórych sytuacjach (np. rynków które nie mają perspektyw wzrostu lub nawet kurczą się) uzasadnione może być pozbycie się biznesu i zainwestowanie kapitału w nową, perspektywiczną działalność. Korzyści w takiej sytuacji odniesie zarówno sprzedający jak i kupujący (ten ostatni będzie miał szansę na uzyskanie efektów skali i poprawę efektywności).

A co do oczekiwań wobec rządu, to jak najbardziej powinny się one pojawiać. Moim zdaniem jednak powinny skupiać się na odbiurokratyzowaniu gospodarki. Nadmierne obciążenia administracyjno-regulacyjne pochłaniają bowiem w cichy i często niewidoczny wprost sposób cenne zasoby firm, które mogłyby być produktywnie wykorzystane. By móc skutecznie wywierać presję na rząd konieczne jest jednak, aby głos firm był znacznie lepiej słyszalny niż dziś. Do tego z kolei niezbędna jest konsolidacja środowiska biznesowego, poprzez jego zrzeszanie się.

Reasumując, Polska potrzebuje dziś nie tylko głębokich reform sektora publicznego (o czym dość powszechnie się mówi), ale także zmian w sposobie myślenia i funkcjonowania firm. Tylko bowiem wszechstronny proces przekształceń w naszej gospodarce może zapewnić solidny i trwały rozwój w kolejnych latach.
 

Opublikowane: Parkiet, 10.05.2014

Komentarze (0)
Kto jest pro-europejski a kto nie? Przemysł kluczem do polskiej...
1 | 2 | 3 |


   

Najnowsze komentarze
2016-06-04 10:38
piotr janiszewski1:
Czy podążamy śladami Greków?
Witam , Fakty wystarcza same za siebie... Większość podąża drogą do dłużnego[...]
2015-05-23 15:09
wykresyGieldowe:
Pomarzyć zawsze można
W zasadzie racja, ale w kluczowym momencie popełnił Pan kluczowy błąd. Istotą działalności firm[...]
2014-06-18 21:52
wykresyGieldowe:
Przemysł a najwyższa na świecie płaca minimalna
Zgodzę się z ogólnym przesłaniem. W Polsce to nie umowy śmieciowe są problemem – są one[...]
O mnie
Andrzej Halesiak
Komentator polskiej rzeczywistości. Więcej na: linkedin: https://pl.linkedin.com/in/andrzej-halesiak-0b9363 Twitter: @AndrzejHalesiak