Grecja potrzebuje nadziei
 Oceń wpis
   

Miniony tydzień przyniósł kolejne rozmowy mające na celu wyjście z impasu związanego z sytuacją w Grecji. Z jednej strony negocjacji mamy grecki rząd, który doszedł do władzy na bazie obietnicy końca wyrzeczeń, po drugiej pozostałe kraje UE (na czele z Niemcami) warunkujące dalsze wsparcie od kolejnych reform, czyli w dużej mierze od dalszego „zaciskania pasa” przez Greków.

To że dziś Unia (szczególnie strefa euro) znajduje się w tej patowej sytuacji, to pochodna polityki „odkopywania puszki do przodu”. Już w 2011 r., zaraz po zawarciu porozumienia w sprawie restrukturyzacji długu Grecji, zwracałem uwagę („Korek od szampana nie wystrzelił”), że jego postanowienia to droga donikąd, że przewidziana w nich skala restrukturyzacji zadłużenia jest zdecydowanie niewystarczająca by Grecja mogła wyjść na prostą i że to jedynie przejściowe „zamrożenie” problemu, zresztą w sposób typowy dla wielu trudnych kwestii z jakimi musiała się zmagać strefa euro w minionych latach.

By dobrze oddać tło obecnych negocjacji warto spojrzeć na to co wydarzyło się w Grecji od czasu restrukturyzacji długu publicznego tego kraju. Otóż sam dług spadł na skutek restrukturyzacji ze 171% PKB w 2011 r. do 156% w 2012. Wstępne szacunki wskazują jednak, że w 2014 r. ponownie przekroczył poziom sprzed restrukturyzacji osiągając 176% PKB. I choć Komisja Europejska zakłada, że w kolejnych latach relacja długu do PKB powinna spadać, to może być o to trudno w gospodarce, która od początku kryzysu skurczyła się o blisko 26% (po 6 latach recesji w ubiegłym roku wzrost wyniósł 0.8%) i w której bezrobocie sięga dziś poziomu ponad 25%. Na skutek długotrwałej recesji średni poziom dochodów na mieszkańca skurczył się do poziomu sprzed blisko 20 lat. Międzynarodowy Fundusz Walutowy – czyli jeden z głównych ratujących Grecję - przyznał post factum, że w programie dostosowawczym zaaplikowanym temu krajowi znacząco nie doszacowano skali negatywnego wpływu polityki zacieśniania pasa na sferę realną gospodarki (a więc na skalę możliwej recesji). I co? Nic, nikt w Funduszu (ani gdziekolwiek indziej) nie poniósł odpowiedzialności za tę „pomyłkę”. W końcu na kimś trzeba się uczyć, a że tym razem w roli królików doświadczalnych wystąpili Grecy, to niestety ich pech i ich zmartwienie.

Biorąc pod uwagę koszty poniesione przez Greków w ostatnich latach, można odnieść wrażenie, że społeczeństwo tego kraju odpokutowało już w znacznej mierze błędy z przeszłości. Nie oznacza to oczywiście, że kraj ten nie potrzebuje już dalszych reform. Dalsze działania powinny jednak spełniać dwa warunki. Po pierwsze Niemcy muszą zrozumieć, że nie wszyscy członkowie strefy euro mogą (i powinni) być Niemcami. Oczywiście w sensie modelu gospodarki - mieć gospodarkę opartą na przemyśle, permanentnie dodatnie saldo handlowe itd. Siła strefy nie powinna tkwić w jej jednolitości, ale w umiejętnym wykorzystywaniu różnorodności i silnych stron każdego z krajów członkowskich (i co za tym idzie specjalizacji). Po drugie kolejnym reformom powinna towarzyszyć nie tyle obietnica kolejnej transzy kredytu (bo to nie rozwiązuje problemu strukturalnej niewypłacalności Grecji), co zobowiązanie do restrukturyzacji zadłużenia, takiego który pozwoli wyjść Grecji i Grekom na prostą. Pozwoli im uwierzyć, że to co robią i koszty które ponoszą czemuś służą. Że przynajmniej kolejne pokolenie będzie mogło pracować na swój własny rachunek, a nie po to aby spłacać długi. Równocześnie byłby to dowód prawdziwej europejskiej solidarności, dotychczasowa bowiem „pomoc” udzielana Grecji, to bardziej wyraz czystego wyrachowania, minimalizowania strat w warunkach, gdy ma się do czynienia z niewypłacalnym dłużnikiem.

Ta europejska solidarność jest potrzebna, gdyż alternatywa w postaci „złamania” Greków (tzn. wymuszenia na nich pełnego dostosowania się do warunków pozostałych krajów) może się okazać pyrrusowym zwycięstwem. Jeśli bowiem Grecja zostanie zmuszona do pełnej uległości, to prędzej czy później wpadnie w objęcia Moskwy, która z pewnością z radością ją przygarnie. Członek NATO – jakim jest Grecja – byłby dla niej nie lada gratką.

Opublikowane: Parkiet 13.05.2015
 

Komentarze (0)
Pomarzyć zawsze można Inwestycje firm - jest dobrze...
1 | 2 | 3 | 4 |


   

Najnowsze wpisy
2017-08-13 20:36 Polityka gospodarcza a produktywność
2017-08-01 20:19 Tylko tyle i aż tyle
2017-07-20 18:44 Pomniki głupoty
2017-07-07 19:13 The best of
2017-06-25 12:27 Współpraca albo marginalizacja
Najnowsze komentarze
2016-06-04 10:38
piotr janiszewski1:
Czy podążamy śladami Greków?
Witam , Fakty wystarcza same za siebie... Większość podąża drogą do dłużnego[...]
2015-05-23 15:09
wykresyGieldowe:
Pomarzyć zawsze można
W zasadzie racja, ale w kluczowym momencie popełnił Pan kluczowy błąd. Istotą działalności firm[...]
2014-06-18 21:52
wykresyGieldowe:
Przemysł a najwyższa na świecie płaca minimalna
Zgodzę się z ogólnym przesłaniem. W Polsce to nie umowy śmieciowe są problemem – są one[...]
O mnie
Andrzej Halesiak
Komentator polskiej rzeczywistości. Więcej na: linkedin: https://pl.linkedin.com/in/andrzej-halesiak-0b9363 Twitter: @AndrzejHalesiak