W poszukiwaniu Polski dojrzałej
 Oceń wpis
   

Ostatnie lata naszej polityki zdominowały dwa przeciwstawne obrazy Polski. Według pierwszego z nich – malowanego pędzlem poprzedniej koalicji rządzącej – Polska to bezsprzecznie synonim sukcesu, udanej transformacji, a w ostatnich latach jedyny kraj, który w Europie oparł się globalnemu kryzysowi. Tę wizję najlepiej uosabia pojęcie „zielonej wyspy”, nawiązujące do zielonego koloru przypisywanego na ikonografikach, krajom które rosną (w przeciwieństwie do czerwieni, która zarezerwowana jest dla tych, które się kurczą). Zdaniem zwolenników tej wizji, to co trzeba było zrobić zostało już zrobione, w związku z tym „niewielerobienie”, to najlepsza polityka społeczno-gospodarcza. Dzięki niej staliśmy się ważnym graczem europejskim, z aspiracjami by stać się światową potęgą (taką która już wkrótce załapie się do grona 20 największych gospodarek świata).

Drugi, alternatywny obraz Polski silnie zarysowany został przez (ówczesną) opozycję w ubiegłorocznych kampaniach wyborczych. To narracja skrajnie odmienna, której synonimem stało się hasło „Polski w ruinie”. Zgodnie z tą wizją liczby (zwłaszcza te o wzroście gospodarczym) nie ukazują rzeczywistości, szczególnie tej którą dobrze widać, gdy tylko wyjedzie się kilka kilometrów poza Warszawę. Ta rzeczywistość, to zrujnowane fabryki (te w których pali się jeszcze światło są w rękach krwiożerczego, obcego kapitału) i powszechna bieda. By się z niej wyrwać trzeba emigrować. Co więcej, Polska to nie tylko kraj ruiny ekonomicznej, ale także kraj niesprawiedliwości społecznej, powszechnej korupcji i kolesiostwa. Przyszłość nie zapowiada się lepiej, bo młodzi ludzie – którzy będą o tej przyszłości decydować - zamiast uczyć się 8 lat w podstawówce deprawowani są przez gimnazja.

Oczywiście żaden z tych obrazów nie jest prawdziwy. Są one odmalowywane na potrzeby polityczne, konsolidowanie określonego elektoratu. Z jednej strony bowiem w Polsce nie jest tak dobrze, byśmy mogli pozbyć się ambicji zmian (tym bardziej, że dzisiejszy świat sprawia, że ten kto stoi w miejscu ten się cofa). Z drugiej zaś trzeba mieć dużo złej woli, by prezentować minione 25 lat jako czarny okres w historii Polski – można by to jeszcze częściowo zrozumieć, gdyby to utyskiwanie wynikało z goryczy utraconego potencjału (tego co można było osiągnąć więcej gdyby nie czas zaniechań), ale tak nie jest.

W tej sytuacji rodzi się pytanie czy jedyne co nas czeka w przyszłości to cykliczna podmiana plemion, które na zmianę zawłaszczają Polskę dla siebie, po to by wśród swoich dzielić łupy? (o czym pisałem w „Społeczeństwo plemienne”). Czy mamy szansę na zbudowanie u nas w kraju narracji „włączającej” (społeczeństwa obywatelskiego) a nie „wyłączającej” (plemiennej)? Czy mamy szansę na stworzenie w naszym kraju instytucji rzeczowego dialogu? Jednym słowem czy mamy szansę na dojrzałość?

Nie wiem. Ale myślę, że warto takie pytania stawiać i próbować szukać na nie odpowiedzi. Najbliższą okazję do tego stwarza jedenasty już Kongres Obywatelski. Hasło tegorocznego spotkania jest znamienne: „Dojrzali Polacy – lepsza Polska”, a wśród debat m.in. ta na którą czekam z niecierpliwością, o tym co to są dojrzałe elity i jak je budować.

Zachęcam do udziału. Szczegóły na stronie: kongresobywatelski.pl

Komentarze (0)
Czy inwestycje potrzebują... Oglądając się za siebie trudno...
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |


   

Najnowsze komentarze
2016-06-04 10:38
piotr janiszewski1:
Czy podążamy śladami Greków?
Witam , Fakty wystarcza same za siebie... Większość podąża drogą do dłużnego[...]
2015-05-23 15:09
wykresyGieldowe:
Pomarzyć zawsze można
W zasadzie racja, ale w kluczowym momencie popełnił Pan kluczowy błąd. Istotą działalności firm[...]
2014-06-18 21:52
wykresyGieldowe:
Przemysł a najwyższa na świecie płaca minimalna
Zgodzę się z ogólnym przesłaniem. W Polsce to nie umowy śmieciowe są problemem – są one[...]
O mnie
Andrzej Halesiak
Komentator polskiej rzeczywistości. Więcej na: linkedin: https://pl.linkedin.com/in/andrzej-halesiak-0b9363 Twitter: @AndrzejHalesiak