2017 rokiem prawdy dla banków centralnych?
 Oceń wpis
   

Impulsem do napisania tego tekstu jest dla mnie najnowszy „Global Economic Outlook”, sztandarowa publikacja  Międzynarodowego Funduszu Walutowego zawierająca oczekiwania i prognozy odnośnie rozwoju sytuacji w nadchodzących latach. Tradycyjnie od kilku już lat jesienna edycja Outlooka wskazuje, że bieżący rok jest wprawdzie słabszy od oczekiwań, ale że w kolejnym(-ych) globalna koniunktura powinna ulec poprawie. Nie inaczej jest także w tym roku. W dokumencie możemy bowiem przeczytać, że „siły kształtujące globalną sytuację (…) wskazują na przytłumiony wzrost w 2016 r. i stopniową poprawę w kolejnych okresach”. Jednym słowem 2016 zawiódł, ale w 2017 będzie lepiej. Za tymi oczekiwaniami idą także prognozy globalnego wzrostu; ma on – zdaniem MFW - przyspieszyć w 2017 r. do 3.4% z 3.1% w roku bieżącym. Czy aby na pewno?

By odpowiedzieć na to pytanie trzeba przyjrzeć się czynnikom wspierającym aktualny i przyszły wzrost. Z tymi pierwszymi jest stosunkowo łatwo. Jedną z ważnych składowych wzrostu były w ostatnich dwóch latach pozytywne efekty taniej ropy (po części także innych surowców, ale pozostańmy przy ropie) dla popytu konsumpcyjnego. W krajach będących jej importerami netto (a te ludnościowo zdecydowanie dominują w stosunku do eksporterów netto) tania ropa oznacza więcej środków pozostających w kieszeni konsumentów (i firm), które to środki mogły być przeznaczone na zwiększone zakupy innych towarów i usług. W niektórych krajach (w tym w USA i większości krajów Europy) siła nabywcza gospodarstw domowych wspierana była także przez inny czynnik: poprawę na rynku pracy.

W zakresie inwestycji sytuacja w 2016 r. pozostaje niejednolita. Tam gdzie stosowane są programy stymulowania gospodarki (Chiny, rynki nieruchomości w niektórych krajach strefy euro) lub pozytywne efekty przeprowadzanych w ostatnich latach reform przekształcają się w poprawę konkurencyjności i inwestycje firm (Hiszpania) nakłady kapitałowe wzrastają. Spadły natomiast w globalnym sektorze energetycznym (w związku z zapotrzebowaniem na surowce i ich ceną). Wciąż brak jest także wyraźnego odbicia (z niskich poziomów) w wielu krajach strefy euro, szczególnie w tych, w których dotychczasowe reformy okazują się niewystarczające dla zmiany klimatu inwestycyjnego. Negatywny wpływ na tempo wzrostu gospodarczego w bieżącym roku ma również słabnące tempo wymiany handlowej.

Spojrzenie w 2017 dość jednoznacznie wskazuje, że wsparcie dla wzrostu wynikające ze spadku cen ropy wygaśnie.  W obliczu różnorakich wysiłków mających na celu ograniczenie podaży powtórzenie tegorocznych poziomów (chwilami  w okolicach 30 dolarów za baryłkę) wydaje się mało prawdopodobne. Choć więc ceny ropy pozostaną w 2017 r. relatywnie niskie (szczególnie na tle rekordowych poziomów z 2008 i 2011 r.), to w ujęciu rok do roku nie będą już spadać, a to jest kluczowe z punktu widzenia wsparcia dla wzrostu gospodarczego.  Co więcej, z wysokim prawdopodobieństwem przez większą część 2017 r. ceny ropy będą się kształtować powyżej tegorocznych poziomów, przyczyniając się tym samym do odbicia indeksów inflacji. W tej sytuacji oprócz negatywnego oddziaływania na konsumpcję, ceny ropy będą się także przekładać na oczekiwania inflacyjne, a tym samym stopy procentowe (zwłaszcza długoterminowe), koszty pozyskania finansowania i procesy inwestycyjne. Odbicie inflacji i przełożenie na stopy procentowe będzie w szczególności dotyczyć USA, co jest ważne nie tylko dla gospodarki amerykańskiej, ale także wielu krajów wschodzących, zadłużonych w dolarze (pisałem o tym kilka miesięcy temu w „EBC i BoJ mogą pogorszyć globalną sytuację”, Parkiet 19.02.2016). W tej sytuacji 2017 r. może być dla nich trudny. Na niekorzyść inwestycji (zwłaszcza firm) oddziaływać będzie także utrzymująca się niepewność (chociażby ta odnosząca się do przebiegu Brexitu).

Z kolei wsparcie dla globalnych procesów inwestycyjnych wynikać będzie z nowych programów stymulowania gospodarek. Wiadomo już o takim programie w przypadku Japonii. W Europie powinny się natomiast pojawić pierwsze projekty finansowane z tzw. planu Junckera. Jeśli chodzi o globalną wymianę handlową to zachodzące procesy reorganizacji globalnego przemysłu w połączeniu z rosnącą rolą usług najprawdopodobniej sprawią, że tempo wymiany handlowej pozostanie niższe niż tempo globalnego wzrostu.

Jeśli to wszystko zebrać razem, to moim zdaniem w przyszłym roku o 3% wzrost globalnej gospodarki będzie trudno. Równocześnie inflacja będzie wyższa. Taka sytuacja będzie stanowić nowe wyzwanie dla banków centralnych. Szczególnie, że Fed nie wykorzystał okresu dobrej koniunktury (szczególnie w 2015 r.) na normalizację stóp, a EBC czas relatywnie szybszego wzrostu gospodarczego w strefie wykorzystał do …. ekspansji monetarnej. Nie wspominając już o BoJ, który miota się od jednego programu stymulacji do kolejnego. W tej sytuacji rok 2017 może się okazać rokiem prawdy dla dotychczasowej polityki walki z kryzysem polegającej głównie na stymulowaniu popytu i kolejnych spekulacyjnych baniek (np. na rynku obligacji), bez zaadresowania kluczowych spraw takich jak chociażby nadmierny poziom zadłużenia czy niskie tempo wzrostu produktywności. W zasadzie już dziś można obstawiać, że w październiku 2017 r. MFW-owski Outlook znów będzie rozpoczynał się od zdań mówiących o rozczarowującym globalnym tempie wzrostu i wciąż nierozwiązanych problemach.

 

Opublikowane: Parkiet, 24.10.2016

Komentarze (0)
Growth in Western Europe: The... Oprócz ilości liczy się też...
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |


   

Najnowsze wpisy
2017-11-26 14:48 Optymizm Komisji
2017-11-15 20:40 Co po obecnym boomie?
2017-11-03 10:57 Kto będzie finansował (duże) firmy?
2017-10-22 16:03 Spokój na powierzchni oceanu
2017-10-14 09:15 MMŚP - motor napędowy gospodarki?
Najnowsze komentarze
2017-11-16 03:28
piotr janiszewski1:
Co po obecnym boomie?
CO...!!??? Kierunek ex ante pokazuje od wielu miesięcy SWIG80...!!!
2017-11-07 15:46
angling:
Kto będzie finansował (duże) firmy?
Crowdfunding też odpada w Polsce po ostatnim "incydencie" z Secret Service.
2017-11-05 08:29
artysta:
Kto będzie finansował (duże) firmy?
Najlepszy jest kredyt kupiecki.
O mnie
Andrzej Halesiak
Komentator polskiej rzeczywistości. Więcej na: linkedin: https://pl.linkedin.com/in/andrzej-halesiak-0b9363 Twitter: @AndrzejHalesiak