EBC i BoJ mogą pogorszyć globalną sytuację
 Oceń wpis
   

Początek roku przyniósł zapowiedzi i działania w kierunku dalszego łagodzenia globalnej polityki monetarnej. Najpierw prezes EBC dość sugestywnie zasugerował zwiększenie skali luzowania już na marcowym posiedzeniu, kiedy to opublikowana zostanie nowa projekcja inflacyjna. Tydzień później bank centralny Japonii zadecydował o obniżeniu stóp procentowych. Rynki przyjęły te działania odreagowaniem ostatnich spadków. Tymczasem wiele wskazuje na to, że w określonych okolicznościach działania EBC i BoJ mogą globalną sytuację paradoksalnie pogorszyć. Dlaczego? Aby odpowiedzieć na to pytanie należy cofnąć się o kilka kroków wstecz, do rozwoju sytuacji po upadku Lehman Brothers.

Od momentu wybuchu kryzysu finansowego w 2008 r. Fed prowadził ekspansywną politykę monetarną, która skutkowała „rozlewaniem się” taniego dolara po globalnych rynkach finansowych. Duża część tych środków trafiła do tzw. krajów wschodzących, w tym Chin, Rosji, Brazylii itd. Środki te posłużyły do zakupu akcji, nieruchomości itd., ale także w bardzo istotnej skali do finasowania potrzeb pożyczkowych przedsiębiorstw z tych krajów. Świadczy o tym chociażby eksplozja emisji dolarowych papierów dłużnych emitowanych przez lokalne firmy. O ile w latach 2000-2007 wynosiły one średniorocznie niespełna 200 mld USD, to w czasach amerykańskiego „quantitative easing” (2009-2014) blisko 800 mld. Stymulowany przez taniego i słabego dolara „kredytowy” boom w krajach wschodzących przekładał się także na ceny surowców, które szybko odreagowały post-Lehmanowskie spadki. W końcu same tylko Chiny odpowiadają dziś za znaczącą część popytu na nie; od 15% w przypadku ropy do ponad 70% w przypadku węgla koksującego.

W kontekście opisanych wyżej faktów stopniowa zmiana polityki monetarnej w USA - najpierw odejście od „quantitative easing”, a w grudniu 2015 r. rozpoczęcie podwyżek stóp procentowych - ma olbrzymie znaczenie dla krajów wschodzących. Z jednej strony prowadzi bowiem do umacniania się dolara na rynkach międzynarodowych (w stosunku do koszyka głównych walut umocnienie to wynosi już ponad 20%, w stosunku do walut wielu krajów wschodzących jest nawet większe), z drugiej do wzrostu oprocentowania. Obydwa te czynniki działają w kierunku wzrostu kosztów obsługi dolarowych długów. Co więcej obawa przed jeszcze większym osłabieniem walut powoduje, że lokalne stopy procentowe są – biorąc pod uwagę stan gospodarek – relatywnie wysokie. Wszystko to uderza w firmy prowadząc do napięć gospodarczych. One z kolei przekładają się na znacznie mniejszy popyt na surowce i znacznie mniejszą atrakcyjność inwestycyjną aktywów z tych krajów. Jak wskazują dane IIF w 2015, po raz pierwszy w historii, kraje wschodzące doświadczyły odpływu kapitału w ujęciu netto (czyli to co wypłynęło przekroczyło to co napłynęło np. w formie inwestycji bezpośrednich).

Wracając do polityki EBC i BoJ. Otóż działania obu banków mogą prowadzić do dalszego umacniania się dolara na globalnych rynkach. Jeśli proces ten wystąpi, to sytuacja „zadłużonych w dolarze” jeszcze bardziej się pogorszy, przekładając się na dalsze globalne zawirowania. Co więcej procesy deflacyjne wywołane w tych krajach w związku z pogarszającą się sytuacją, będą „przelewać” się także do Europy i Japonii, czyniąc tym samym wysiłki obu banków - zmierzające do pobudzenia lokalnej inflacji – zupełnie nieskutecznymi.

To na ile decyzje EBC i BoJ okażą się szkodliwe będzie zależeć od…tempa pogarszania się sytuacji gospodarczej w USA oraz od tego co w związku z tym zrobi Fed. To jego decyzje mają bowiem kluczowe znaczenie. Dotychczasowe oczekiwania dalszych podwyżek stóp w USA oparte są na konsensusie, że wzrost gospodarczy w tym kraju utrzyma się w br. na poziomie z 2015, lub nawet lekko przyspieszy. Jest jednak wysokie prawdopodobieństwo, że tak się nie stanie. Że perturbacje globalne w połączeniu z czynnikami lokalnymi (oddziaływanie spadków cen aktywów na popyt konsumpcyjny, czy możliwy spadek inwestycji firm) spowodują, że w kolejnych miesiącach wzrost w gospodarce amerykańskiej okaże się słaby. Wówczas oczekiwania podwyżek stóp ulotnią się (być może pojawi się nawet presja na QE4), a dolar zacznie się osłabiać. Ostatnie, rozczarowujące dane o wzroście amerykańskiego PKB w Q4’2015 (na bazie urocznionej zaledwie 1.0%) mogą być pierwszym kamieniem tworzącym grunt pod taki właśnie scenariusz. Oczywiście spowolnienie w USA – jeśli się zmaterializuje - okaże się nowym globalnym wyzwaniem. Paradoksalnie jednak powinno przyczynić się do złagodzenie warunków funkcjonowania w krajach wschodzących i odwrócenia - przynajmniej na jakiś czas - przepływów kapitałowych (kapitał, znów zacznie do nich napływać).

 

Opublikowane: Parkiet, 19.02.2016

 

P.S.

zainteresowanych globalnymi kwestiami polityki monetarnej - szczególnie w kontekście przesuwania jej granic - polecam mój art. na dyskusja.biz poświęcony tej tematyce: "Świat bez banknotów? Niektórym bankom centralnym byłoby to na rękę."

Komentarze (0)
Pułapki dla planu premiera... Zjeść ciastko i mieć ciastko
1 | 2 | 3 | 4 |


   

Najnowsze wpisy
2017-08-13 20:36 Polityka gospodarcza a produktywność
2017-08-01 20:19 Tylko tyle i aż tyle
2017-07-20 18:44 Pomniki głupoty
2017-07-07 19:13 The best of
2017-06-25 12:27 Współpraca albo marginalizacja
Najnowsze komentarze
2016-06-04 10:38
piotr janiszewski1:
Czy podążamy śladami Greków?
Witam , Fakty wystarcza same za siebie... Większość podąża drogą do dłużnego[...]
2015-05-23 15:09
wykresyGieldowe:
Pomarzyć zawsze można
W zasadzie racja, ale w kluczowym momencie popełnił Pan kluczowy błąd. Istotą działalności firm[...]
2014-06-18 21:52
wykresyGieldowe:
Przemysł a najwyższa na świecie płaca minimalna
Zgodzę się z ogólnym przesłaniem. W Polsce to nie umowy śmieciowe są problemem – są one[...]
O mnie
Andrzej Halesiak
Komentator polskiej rzeczywistości. Więcej na: linkedin: https://pl.linkedin.com/in/andrzej-halesiak-0b9363 Twitter: @AndrzejHalesiak