Tylko tyle i aż tyle
 Oceń wpis
   

 Pora wakacyjna i liczne wydarzenia wokół wymiaru sprawiedliwości zepchnęły nieco na ubocze dyskusję jaka jeszcze kilka miesięcy temu toczyła się w naszym kraju na temat członkostwa w strefie euro (nawiązywałem do niej w „Czas odgrzać starego kotleta?”). Ponieważ strefa euro (jej funkcjonowanie) to temat niezmiernie wdzięczny i merytorycznie bardzo ciekawy pozwalam sobie do niego powrócić. Skłoniła mnie do tego niedawna wypowiedź niemieckiego ekonomisty O.Issinga (był pierwszym głównym ekonomistą EBC po jego powstaniu, członkiem zarządu banku, brał udział w tworzeniu strefy euro), który ostrzega przed ponownym wybuchem kryzysu strefy euro i nawołuje do stworzenia mechanizmów, które pozwalałby na czasowe opuszczenie strefy krajom takim jak Grecja. Czyżby Issing chciał powiedzieć, że kryzys strefy nie został zażegnany – jak wielu wydaje się dziś w to wierzyć - słynnym „the ECB is ready to do whathever it takes to preserve the euro” wypowiedzianym przez M.Draghi w 2012 r?

Otóż moim zdaniem chodzi mu o coś innego. Zdolność i chęć utrzymania w obecnym kształcie strefy euro to jedno, a odniesienie sukcesu w ramach jednolitego obszaru walutowego to drugie. Bez tego z kolei społeczna akceptacja dla wspólnej waluty może w określonych warunkach (np. nawracających recesji) wyparować prowadząc do jej zakwestionowania.

W tym kontekście patrząc na funkcjonowanie w ostatnich latach strefy euro można by odnieść wrażenie, że „odnalezienie” się w takiej strefie (jako kraj członkowski) jest dużym wyzwaniem. Tymczasem nie do końca tak jest, potrzebny jest jedynie właściwy fokus – koncentracja na tym co jest naprawdę ważne. Myślę, że wiele zamieszania w tym kontekście zrobiły tzw. kryteria z Maastricht, które uwagę - w czasie przygotowania do członkostwa – koncentrują na parametrach makroekonomicznych takich jak deficyt i dług publiczny, stopy i kursy. Nie chcę powiedzieć, że nie są one ważne, ale w praktyce mają wtórne znaczenie, kluczem do odniesienia sukcesu w ramach strefy euro (a więc jednolitym obszarze walutowym nie będącym federacją) jest bowiem odpowiedź na inne wyzwanie: jak w warunkach transparentości cen i kosztów oraz braku możliwości wykorzystywania kursu walutowego dany kraj chce zapewnić swoją konkurencyjność, jak chce zapewnić sobie zachowanie znacznych rozmiarów sektora dóbr i usług handlowalnych (podlegających wymianie międzynarodowej), jak chce przyciągać produktywne inwestycje w tych obszarach. Zdefiniowanie strategii w tym zakresie (wraz z jej skuteczną realizacją) jest moim zdaniem fundamentalne dla bezpiecznego członkostwa w obszarze jednolitej waluty, w formie takiej jaką jest nim strefa euro. Dlaczego? Zapewnia bowiem, że nie dopuszcza się do permanentnego deficytu rachunku obrotów bieżących, a wraz z tym nie nakręca się spirala zadłużania się za granicą (to ten właśnie mechanizm doprowadził do problemów kraje południa Europy).

Co to oznacza w praktyce? W praktyce, w warunkach jednolitej waluty, budowanie atrakcyjności inwestycyjnej dla sektorów handlowalnych może być oparte na:

  • konkurencyjności kosztowej; przy czym chodzi zarówno o poziom kosztów ale także (a nawet przede wszystkim) posiadanie mechanizmów chroniących przed wzrostem prac oderwanym od zmian produktywności w gospodarce,
  • jakości otoczenia biznesowego; na ile to otoczenie ogranicza tak zwane koszty transakcyjne obciążające działalność gospodarczą. Koszty te są pochodną zbiurokratyzowania gospodarki (np. czasu jaki trzeba spędzić na rozliczenia podatkowe), jakości infrastruktury (w tym transportowej, ale nie tylko), efektywności systemu egzekucji praw (a więc działalności sądów) itd.
  • mądrych regulacjach rynku pracy - umożliwiających z jednej strony swobodny przepływ zasobów, z drugiej zaś stwarzających bodźce do inwestowania w kapitał ludzki (wykształcenie i umiejętności pracowników),
  • dostępności wysokiej jakości zasobów pracy; jakości wynikającej albo z unikalnych kompetencji (o co w dzisiejszym świecie trudno), albo też wysokiej zgodności dostępnych kompetencji z obecnymi i potencjalnymi obszarami specjalizacji danego kraju,
  • atrakcyjnym opodatkowaniu; tworzeniu szczególnie korzystnych warunków podatkowych dla prowadzenia działalności gospodarczej (przy czym – przynajmniej w krótkim okresie – oznacza to z reguły konieczność ograniczenia wydatków budżetowych, a więc brak możliwości realizacji niektórych zadań publicznych).

Na członkostwie w obszarze jednolitej waluty, który nie jest federacją zyskują te kraje, które są w stanie zaoferować najbardziej atrakcyjny dla inwestorów mix powyższych czynników. Kraje, które nie potrafią tego zrobić ulegają powolnej deindustrializacji. Oznacza to, że strefa euro promuje kraje, które podchodzą aktywnie do polityki gospodarczej; z wyprzedzeniem identyfikują stojące przed gospodarką wyzwania, podejmują działania, które pozwalają wykorzystać pojawiające się szanse i uniknąć potencjalnych raf. Kraje które „płyną z prądem”, prędzej czy później o takie rafy muszą się rozbić. Tak się właśnie stało z krajami południa, które weszły do strefy euro bez żadnego pomysłu na to jak odnieść w niej sukces (niejako zakładając, że samo bycie w strefie jest już gwarancją takiego sukcesu).


Podsumowując, mając pomysł (i realizując go) na to jak zapewnić konkurencyjność nie ma się co euro bać. Tyle tylko, że trzeba go mieć i umieć wdrożyć w życie. Tylko tyle i aż tyle.

Komentarze (0)
Pomniki głupoty Polityka gospodarcza a...
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |


   

Najnowsze wpisy
2017-08-13 20:36 Polityka gospodarcza a produktywność
2017-08-01 20:19 Tylko tyle i aż tyle
2017-07-20 18:44 Pomniki głupoty
2017-07-07 19:13 The best of
2017-06-25 12:27 Współpraca albo marginalizacja
Najnowsze komentarze
2016-06-04 10:38
piotr janiszewski1:
Czy podążamy śladami Greków?
Witam , Fakty wystarcza same za siebie... Większość podąża drogą do dłużnego[...]
2015-05-23 15:09
wykresyGieldowe:
Pomarzyć zawsze można
W zasadzie racja, ale w kluczowym momencie popełnił Pan kluczowy błąd. Istotą działalności firm[...]
2014-06-18 21:52
wykresyGieldowe:
Przemysł a najwyższa na świecie płaca minimalna
Zgodzę się z ogólnym przesłaniem. W Polsce to nie umowy śmieciowe są problemem – są one[...]
O mnie
Andrzej Halesiak
Komentator polskiej rzeczywistości. Więcej na: linkedin: https://pl.linkedin.com/in/andrzej-halesiak-0b9363 Twitter: @AndrzejHalesiak