Makroekonomiczny wpływ inwestycji bezpośrednich
 Oceń wpis
   

Jednym z ekonomicznych tematów, wokół których w naszym kraju toczy się ostatnimi czasy (chwilami z większym, chwilami z mniejszym natężeniem) debata jest kwestia bezpośrednich inwestycji (z ang. foreign direct investments – FDIs); tego czy miały (mają) one pozytywny wpływ na naszą gospodarkę czy też nie. Dla zwolenników FDI kluczowy jest z reguły wpływ inwestycji bezpośrednich na innowacyjność gospodarki (z napływem FDIs mogą wiązać się transfery know-how i technologii), z kolei przeciwnicy podnoszą kwestię nierównej konkurencji (z lokalnymi podmiotami) i wykorzystywania potencjału popytowego lokalnego rynku (bez dawania – ich zdaniem - niewiele w zamian).

Ta dyskusja z reguły odbywa się na poziomie „wierzeń”, bez podparcia wynikami badań, a często nawet przy braku zrozumienia mechanizmów oddziaływania FDI na gospodarkę. Pisząc to nie chcę sugerować, że poniżej czytający ten wpis znajdzie taką rzetelną i wszechstronną analizę. Postaram się jednak naświetlić złożoność problemu, by pokazać, że wszyscy Ci, którzy sugerują proste odpowiedzi na pytanie o wpływ FDIs nie mają tak naprawdę pojęcia o czym mówią. Skupię się przy tym – na razie - jedynie na aspektach makroekonomicznych, świadomie pomijając bardzo ważne aspekty mikro (takie jak wspominane już wcześniej oddziaływanie na kwestie transferu technologii/know-how).

Spróbujmy więc przyjrzeć się makroekonomicznym mechanizmom oddziaływania FDIs na gospodarkę kraju, do którego napływają. By to uczynić jako punkt wyjścia przyjmijmy gospodarkę zamkniętą na przepływy kapitałowe (w tym FDI), która znajduje się w stanie równowagi inwestycji i oszczędności (obie kategorie na poziomie 20% PKB). Przyjmijmy też, że w gospodarce tej kurs walutowy jest elastyczny, zmienia się pod wpływem popytu i podaży na lokalną walutę.

W następnym kroku załóżmy, że w kolejnym roku gospodarka otwiera się na przepływy FDIs i, że w efekcie napływają do niej (w ujęciu netto) FDIs stanowiące równowartość 5% PKB. Jak wpłynie to na tę gospodarkę w stosunku do scenariusza, w którym napływu FDI by nie było? Dla uproszczenia przyjmijmy, że wszystkie opisane poniżej efekty występują w ciągu tego samego roku, w którym napływ FDIs jest odnotowywany. Wówczas:

1. Niejako z definicji, jako bezpośredni skutek FDIs nakłady inwestycyjne firm wzrosną w pierwszym kroku o 5% PKB. Co więcej w efekcie inwestycji powstaną nowe strumienie dochodów, a z nich dodatkowe oszczędności (w sektorze firm i gospodarstw domowych, przyjmijmy że na poziomie 2% PKB),

2. Napływ kapitału spowoduje wzrost popytu na lokalną walutę, co doprowadzi do tego, że lokalna waluta będzie silniejsza, co z kolei przełoży się na:

- niższy niż bez FDIs poziom inflacji i niższy poziom stóp procentowych,

- niższe stopy powinny przełożyć się z kolei na realizację dodatkowych inwestycji (przyjmijmy, że na poziomie 2% PKB) wynikających z tego, że przy niższych stopach (kosztach finansowania) więcej projektów spełnia warunki opłacalności. Warto jednak zauważyć, że będą to z reguły projekty o niskiej rentowności (gdyby były o wysokiej, to „łapałyby” się do realizacji także przy wyższych stopach), z dużym prawdopodobieństwem w znacznej części poza sektorem firm (nieruchomości mieszkaniowe, sektor publiczny). Niższa inflacja i stopy powinny spowodować także spadek skłonności do oszczędzania gospodarstw domowych (załóżmy, że w skali 2% PKB) – przy niższych stopach wzrasta bowiem atrakcyjność konsumpcji (jako pochodna mniejszych dochodów z oszczędności i równocześnie większej dostępności kredytu)

- mniejszy niż w scenariuszu wyjściowym eksport i większy import, a co za tym idzie mniejszy poziom lokalnej produkcji i zatrudnienia oraz mniejszą (ze względu na gorszą sytuację rynkową i mniejsze zyski/oszczędności) skalę inwestycji lokalnych firm, tych nie związanych bezpośrednio z napływającymi FDIs (na poziomie 3% PKB przy oszczędnościach i 4% przy inwestycjach)

 

W efekcie nowa równowaga w gospodarce ukształtuje się przy inwestycjach na poziomie 23% PKB (20%+5%+2%-4%), równoważonych przez oszczędności lokalne (18% = 20%+3%-2%-3%) i zagraniczne (5%  wartości FDIs). Widzimy więc, że wpływ na ogólny poziom inwestycji jest mniejszy niż można by zakładać (napłynęło 5% PKB, a inwestycje wzrosły o 3% PKB). Druga ważna rzecz to co stało się z jakością inwestycji (w kontekście ich długofalowego wpływu na wzrost). Otóż:

  • można zakładać, że wyparte w skutek gorszych warunków inwestycje lokalnych firm (owe 4% PKB) reprezentują wydatki o stosunkowo wysokiej produktywności (wpływie na wzrost gospodarczy),
  • nowe inwestycje lokalne będące efektem niższych stóp (2% PKB) to inwestycje o niskiej produktywności.

Gdyby więc rozważać wpływ FDIs jedynie na lokalne inwestycje, to wpływ ten jest w przedstawionym przykładzie negatywny, zarówno w krótkim jak i w długim okresie. W krótkim bo wielkość nakładów spadła. W średnim i długim bo struktura nakładów zmieniła się na niekorzyść (większy udział projektów o niskiej produktywności, a tym samym ograniczonym przełożeniu na wzrost gospodarczy).

Łączny wpływ (uwzględniający lokalne inwestycje i te związane z FDIs) jest w naszym przykładzie pozytywny dla wzrostu w krótkim okresie (rozpatrywanego przez nas 1 roku). Wynika to z faktu, że ogólne nakłady inwestycyjne wzrosły, a niższa stopa oszczędności powinna dodatkowo wspierać konsumpcję (choć przy aprecjacji waluty istotnym beneficjentem tego silniejszego popytu konsumpcyjnego jest zagranica – atrakcyjność cenowa zagranicznych towarów rośnie). Warto jednak zauważyć, że w odniesieniu do średniego/długiego okresu ten wniosek nie jest już tak oczywisty. Przy pogorszeniu jakości lokalnych nakładów ostateczny efekt dla gospodarki zależy od jakości (charakteru) FDIs. By był on pozytywny inwestycje tego typu musi charakteryzować znacznie wyższa niż przeciętnie w sektorze lokalnych firm produktywność. Jest to warunek konieczny, by skompensować negatywny wpływ FDIs na jakość lokalnych inwestycji. By ten warunek został spełniony FDIs powinny być lokowane w:

  • w obszarach działalności wykazujących bardziej zaawansowany niż „przeciętna” dla danej gospodarki charakter,
  • i/lub obszarach, gdzie tkwią duże rezerwy produktywności, które ze względu na brak know-how, technologii itd. nie są wdanej gospodarce uwalniane.   

Oczywiście przedstawiony przykład zawiera wiele różnorakich uproszczeń, ale mam nadzieję, że oddaje istotę wyzwania związanego z FDIs. Nie jest tak, że każdy napływ inwestycji bezpośrednich jest dla gospodarki korzystny. Wiele zależy od tego gdzie te inwestycje napływają i jak zaawansowany jest ich charakter. Dużo zależy też od uwarunkowań napływu FDIs. Jeśli bowiem – dla przykładu – napływowi FDIs towarzyszy także napływ dużej skali inwestycji portfelowych, to opisane powyżej negatywne efekty związane z aprecjacją waluty mogą się multiplikować. Z kolei jeśli w kraju występuje tzw. „ograniczenie finansowe” (brak jest lokalnie środków na finansowanie produktywnych przedsięwzięć i nie wszystkie produktywne projekty są realizowane), to wówczas pozytywne przełożenie FDIs na gospodarkę w średnim i długim okresie znacząco wzrasta.

W naszych, polskich warunkach – przyjmując, że na razie „ograniczenie finansowe” nie występuje - najbardziej optymalna sytuacja (zakładając, że utrzymujemy system kursu płynnego) to ta w której:

  • przyciągalibyśmy FDIs o wysokiej produktywności (przyczyniające się do zwiększania złożoności naszej gospodarki),
  • główny wkład inwestorów zagranicznych do naszej gospodarki miał formę „wiedzy (know-how, technologii, itd.). W kontekście samego finansowania najbardziej optymalna opcja to mieszane finansowanie – zagraniczne na pokrycie części kapitałowej i lokalne (np. kredyt zaciągany w lokalnym banku) na pokrycie części dłużnej. W takiej sytuacji ogranicza się negatywny wpływ napływu kapitału zagranicznego na kurs, lokalną aktywność gospodarczą itd.

Oczywiście w warunkach swobody działalności gospodarczej i swobody przepływu kapitału nie da się powyższych warunków „zadekretować”. Warto jednak tak kształtować system zachęt dla FDIs, by w jak największym stopniu do tego wzorca się zbliżać.

Komentarze (0)
Jaki system finansowy dla Polski? Twórcza destrukcja a polityka...

Komentarze


   

Najnowsze komentarze
2016-06-04 10:38
piotr janiszewski1:
Czy podążamy śladami Greków?
Witam , Fakty wystarcza same za siebie... Większość podąża drogą do dłużnego[...]
2015-05-23 15:09
wykresyGieldowe:
Pomarzyć zawsze można
W zasadzie racja, ale w kluczowym momencie popełnił Pan kluczowy błąd. Istotą działalności firm[...]
2014-06-18 21:52
wykresyGieldowe:
Przemysł a najwyższa na świecie płaca minimalna
Zgodzę się z ogólnym przesłaniem. W Polsce to nie umowy śmieciowe są problemem – są one[...]
O mnie
Andrzej Halesiak
Komentator polskiej rzeczywistości. Więcej na: linkedin: https://pl.linkedin.com/in/andrzej-halesiak-0b9363 Twitter: @AndrzejHalesiak