Pomarzyć zawsze można
 Oceń wpis
   

Ostatnie tygodnie dowiodły, że 2015 r. będzie rokiem licznych obietnic wyborczych i rozdawnictwa (najważniejsze tegoroczne wybory dopiero przed nami). Tempo składania obietnic - a nierzadko nawet ich realizowania - jest tak duże, że istnieje ryzyko, że już np. w połowie czerwca politykom zabraknie pomysłów na to, co można by jeszcze obiecać. Chciałbym wykorzystać tę okazję i podrzucić im jeden pomysł, a nuż przejdzie, w końcu pomarzyć zawsze można.

O jaki pomysł chodzi? Otóż wielokrotnie na łamach niniejszego bloga pisałem nt. tego że Polska potrzebuje zmian. Zmian, które pozwoliłyby jej niejako przeskoczyć do nowego modelu konkurowania, modelu opartego na wiedzy i innowacyjności. Kluczową kwestią pozostaje oczywiście jak tego dokonać. Doświadczenia innych krajów jednoznacznie wskazują, że przeskok nie jest możliwy jeśli w odpowiednim czasie nie dokona się zmian instytucjonalnych. Jest bowiem tak, że instytucje, które sprawdzają się w modelu kosztowym okazują się niewystarczające, jeśli chce się być krajem innowacyjnym. W tym względzie często zwraca się uwagę na tzw. „infrastrukturę innowacyjności” – zespół instytucji wspierających innowacyjność zarówno na etapie jej tworzeni jak i komercjalizacji (włącznie w z finansowaniem). Moim jednak zdaniem Polska potrzebuje przede wszystkim innego rodzaju zmian instytucjonalnych. Potrzebujmy zupełnie nowego spojrzenia na organizację instytucji centralnych, przede wszystkim rządu. Obecna struktura ministerstw tkwi swym kształtem w XX (jeśli nie XIX) wieku. Zupełnie nie przystaje ona do potrzeb i wyzwań XXI wieku, potrzeb i wyzwań globalnej gospodarki.

Jak więc widziałbym struktury nowoczesnego Państwa? Jego trzon powinny stanowić dwa ministerstwa: Ministerstwo ds. Obywateli i Ministerstwo ds. Firm. Pierwsze powinno skupiać wszystkie zagadnienia odnoszące się do obywateli; począwszy od kwestii podatków poprzez kwestie ubezpieczeń społecznych po kwestie zatrudnienia i pomocy społecznej. Nie ma moim zdaniem w dzisiejszym świecie zaawansowanych technologii uzasadnienia dla rozbudowanych struktur w każdym z tych obszarów, zwłaszcza na szczeblu lokalnym. Nie potrzebujemy oddzielnych placówek ZUS, urzędów skarbowych, urzędów pracy, oddziałów NFZ itd. To zbytek na który nie stać kraju, który chce być konkurencyjny globalnie i który na dodatek wciąż jest na dorobku. To fanaberia prowadząca do niepotrzebnego rozrostu liczby urzędników i obciążająca naszą gospodarkę.

Organizacja oparta na jednej strukturze (jednym ministerstwie zajmującym się sprawami obywateli) pozwoliłaby nie tylko na znaczne ograniczenie kosztów po stronie administracji, ale także na usprawnienie jej funkcjonowania (chociażby poprzez ograniczenie potrzeb w zakresie przepływu informacji) i podejmowanie szybkich i bardziej spójnych działań. Co najważniejsze jednak ułatwiłaby życie obywatelom, pozostawiając im więcej czasu na zawodowe i prywatne sprawy.

Drugie z wymienionych powyżej ministerstw - Ministerstwo ds. Firm – powinno się natomiast całościowo zajmować kwestiami związanym i z działalnością firm (tj. ich opodatkowaniem, pomocą publiczną, wspieraniem eksportu itd.). Podobnie jak w przypadku obywateli usprawniłoby to procesy decyzje i pozwoliło na ograniczenie biurokracji, a samym firmom pozwalałoby się w większym stopniu skupić na tym co powinno być istotną ich działalności – na konkurowaniu.

Do tych dwóch kluczowych urzędów dochodziłyby jeszcze te odpowiedzialne za politykę zagraniczną, obronność, porządek wewnętrzny, infrastrukturę i budżet (pewnie jeszcze ze 2-3 inne). Każde z nich byłoby przy tym okrojone w stosunku do obecnej formy, gdyż kwestie prawne, administracyjne i HR-owe powinny zostać wydzielone do tzw. centrum usług wspólnych, obsługującego wszystkie ministerstwa (nie ma żadnych sensownych argumentów za tym, by każde ministerstwo utrzymywało te funkcje we własnym zakresie, rodzi to jedynie niepotrzebne koszty).

Do tego potrzebujemy jeszcze oddzielnego urzędu, który koncentrowałby się na długofalowych kwestiach, śledził globalne trendy, wyciągał wnioski dla Polski, wytyczał strategiczne kierunki, przygotowywał związane z tym zmiany legislacyjne. Konieczność powołania takiej instytucji wynika z faktu, że dziś polityka gospodarcza koncentruje się na zagadnieniach bieżących, krótkoterminowych, przez co – mam takie wrażenie – wiele ważnych, strategicznych kwestii jest zaniedbywanych.

Te zmiany w organizacji urzędów centralnych powinny przebiegać równolegle z faktycznym urzeczywistnieniem idei e-government w Polsce. Powinny prowadzić do redukcji zatrudnienia o kilka tysięcy osób (a docelowo – po uwzględnieniu lokalnych struktur – kilkanaście tysięcy) i być powiązane z nowym naborem kadr. Począwszy od kadry kierowniczej, a na najniższym stanowisku skończywszy każda pozycja powinna stać się przedmiotem nowej rekrutacji (a nie automatycznego przenoszenia urzędników, co oczywiście nie wyklucza możliwości ubiegania się przez nich o te pozycje). Kryterium powinny być kompetencje oraz przystawanie do nowej „kultury korporacyjnej”, ukierunkowanej na wspieranie obywateli i firm, a nie swego rodzaju „walkę” z nimi.

Ta nowa struktura mogłaby być punktem wyjścia do tak potrzebnej nam zmiany mentalnościowej sektora publicznego w Polsce. Pokazywałaby jasno, kto jest w Państwie najważniejszy (obywatele i firmy) i właściwie ustawiała hierarchię (to, że struktury Państwa są dla obywateli i firm, a nie na odwrót). W moim osobistym przekonaniu każde działania podejmowane na polu innowacyjności bez tych podstawowych zmian w sposobie myślenia i funkcjonowania administracji okażą się jałowe.
 

Komentarze (1)
"Przeżuci i wypluci" zabrali głos Grecja potrzebuje nadziei

Komentarze

2015-05-23 15:09:25 | *.*.*.* | wykresyGieldowe
Re: Pomarzyć zawsze można [0]
W zasadzie racja, ale w kluczowym momencie popełnił Pan kluczowy błąd. Istotą
działalności firm nie jest "konkurowanie". Istatą dzialaności firm jest dostarczanie
towarów i usług konsumentom. Jeszcze lepiej, budowanie trwałych struktur, by te
towary i usługi dostarczać.

Firma powinna być skupiona na kliencie a nie na innych firmach ("konkurująca"). Mój
blog jest o gospodarce bardziej przez pryzmat giełdy i firmy "konkurujące" są
całkowicie poza zakresem zainteresowania racjonalnego inwestora. Nalepsze są firmy ze
strategią "blue ocean", firmy tworzące nowy produkt dla konsumeta, gdzie nie ma
konkurencji.

Oczywiście mizerny manager będzie mówił o konkurowaniu, właśnie dlatego, że
naśladowanie konkurencji jest dużo łatwiejsze niż wyznaczanie nowych szlaków. skomentuj


   

Najnowsze wpisy
2017-08-13 20:36 Polityka gospodarcza a produktywność
2017-08-01 20:19 Tylko tyle i aż tyle
2017-07-20 18:44 Pomniki głupoty
2017-07-07 19:13 The best of
2017-06-25 12:27 Współpraca albo marginalizacja
Najnowsze komentarze
2016-06-04 10:38
piotr janiszewski1:
Czy podążamy śladami Greków?
Witam , Fakty wystarcza same za siebie... Większość podąża drogą do dłużnego[...]
2015-05-23 15:09
wykresyGieldowe:
Pomarzyć zawsze można
W zasadzie racja, ale w kluczowym momencie popełnił Pan kluczowy błąd. Istotą działalności firm[...]
2014-06-18 21:52
wykresyGieldowe:
Przemysł a najwyższa na świecie płaca minimalna
Zgodzę się z ogólnym przesłaniem. W Polsce to nie umowy śmieciowe są problemem – są one[...]
O mnie
Andrzej Halesiak
Komentator polskiej rzeczywistości. Więcej na: linkedin: https://pl.linkedin.com/in/andrzej-halesiak-0b9363 Twitter: @AndrzejHalesiak